Tęgi mróz w Ukrainie. "To bardzo trudne psychicznie"

Mieszkańcy Kijowa walczą z mrozem
Mieszkańcy Kijowa walczą z mrozem
Źródło: Reuters
W Ukrainie ścisnął mróz, a wielu mieszkańców zmaga się z brakiem ogrzewania po rosyjskich atakach na infrastrukturę. Mieszkańcy Kijowa próbują radzić sobie z niebezpieczną pogodą na różne sposoby.

Na wschód od Polski znajduje się silny wyż Christian. Przesuwa się on z terytorium Rosji przez Białoruś, przynosząc ze sobą słoneczną, ale bardzo mroźną pogodę, która już dziś dała się we znaki na wschodzie Polski.

Tęgie mrozy w Ukrainie

Wpływ wyżu zaznaczył się także w Ukrainie, zwłaszcza na północy kraju. Według danych krajowej agencji meteorologicznej (UHMC) w niedzielę rano najzimniej było w Czernihowie i Żytomierzu, gdzie odnotowano -19,8 stopnia Celsjusza. Mroźnie było także w Chmielnickim (-19,7 st. C), Łucku (-18,5 st. C) czy Równem (-17,2 st. C). W Kijowie, stolicy kraju, zarejestrowano -16,4 st. C.

Mrozy dają się Ukraińcom we znaki tym bardziej, że od 8 stycznia Rosja prowadzi ostrzały infrastruktury energetycznej. W wielu miastach występują przerwy w dostawach prądu i ciepła.

Grube ubrania, kołdry i... kot

Mieszkańcy próbują radzić sobie z niskimi temperaturami i brakiem ogrzewania na różne sposoby. W rozmowie z CNN mieszkanka Kijowa Katerina Skurydina powiedziała, że idzie spać w bieliźnie termicznej, dwóch swetrach i szaliku, a dodatkowo przykrywa się puchową kołdrą i dwoma kocami. Jej tajną bronią jest jednak kot Puszok.

- Ma bardzo wysoką temperaturę ciała, więc działa jak termofor - przyznała.

W budynku, w którym mieszka Skurydina, temperatura spada do 10 stopni Celsjusza. To o osiem stopni mniej poniżej temperatury, którą Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uważa za zdrową.

- To bardzo trudne psychicznie. Teraz, kiedy straciłam ogrzewanie, zdałam sobie sprawę, że tak naprawę nie potrzebuję tak bardzo prądu. Kiedy jest ogrzewanie, ale nie ma prądu, wszystko jest w porządku - powiedziała mieszkanka Kijowa. Dodała, że aby się dogrzać, często ćwiczy, chociaż siłownia, do której chodziła, została niedawno zamknięta.

Tysiące mieszkańców bez ogrzewania i prądu

W podobnej sytuacji co Skurydina są tysiące mieszkańców Kijowa. Burmistrz Witalij Kliczko przekazał w sobotę, że od czwartku w stolicy Ukrainy bez ogrzewania pozostaje 300 bloków mieszkalnych. Sytuacja wygląda jednak lepiej niż w poprzednich dniach - w najgorszym momencie ciepła nie miało około 6000 budynków.

Aby pomóc mieszkańcom, władze Kijowa postawiły szereg namiotów termicznych, w których można ogrzać się i zjeść ciepły posiłek. Jedną z osób, która skorzystała z pomocy, była Iryna Palandina, która nie ma prądu i wody.

- Przyszliśmy napić się herbaty, bo nie mam nawet czym zagotować wody - przyznała. - Po ostatnim ataku zrobiło się strasznie ciężko. Wcześniej jakoś sobie radziliśmy. Zawsze myślałam, że nasza rodzina jest przygotowana, mamy falownik, zasilacze awaryjne, akumulatory, ale kiedy prąd jest tylko przez dwie godziny dziennie, po prostu się rozładowują i nie ma wystarczająco czasu na ich naładowanie - dodała.

W środę władze poinformowały, że rosyjskie ataki pozbawiły prądu dziesiątki tysięcy mieszkańców Krzywego Rogu w centrum kraju. Zgodnie z informacjami ukraińskiego ministerstwa energii poważne awarie odnotowano także w Dnieprze na południowym wschodzie, Żytomierzu na zachodzie i Charkowie na północnym wschodzie.

Czytaj także: