To dla nich śmiertelna pułapka. Prawie jedna piąta ginie po wpłynięciu

Niemal jedna piąta wali szarych, które wpływają do zatoki San Francisco, ginie w jej wodach. Naukowcy zidentyfikowali czynniki stanowiące główne zagrożenie dla waleni. Jak wyjaśnili, wskutek szybkiego ocieplania się wód zwierzęta coraz częściej poszukują tam pożywienia.

Szybko podwyższająca się temperatura mórz i oceanów świata ma wpływ na zamieszkujące je organizmy. Coraz częściej muszą one poszukiwać pożywienia na nowych, nieznanych im wodach.

W takiej sytuacji są m.in. wale szare, nazywane także pływaczami szarymi (Eschrichtius robustus). Od prawie dekady regularnie pojawiają się w kalifornijskiej zatoce San Francisco, którą przedtem omijały. Na łamach czasopisma "Frontiers in Marine Science" pojawiło się badanie opisujące losy osobników, które w ciągu ostatnich lat pojawiły się w tym zbiorniku.

Śmiertelna pułapka dla zwierząt

Badacze przeanalizowali materiały zgromadzone w latach 2018-2025, głównie zdjęcia wali i dane z rejsów naukowych. Na tej podstawie sporządzono katalog zwierząt, które wpłynęły do zatoki. Porównano go z danymi z sekcji zwłok wali znalezionych w jej wodach.

Naukowcom udało się zidentyfikować 114 osobników. Tylko cztery spośród nich widziano kilkukrotnie - większość zwierząt nie wracała do zatoki San Francisco. Bo jak się okazało, wiele ssaków nie przeżyło wpłynięcia do niej.

- Co najmniej 18 procent spośród osobników zidentyfikowanych w zatoce San Francisco zginęło w niej - wyjaśniła Bekah Lane z Center for Coastal Studies w Massachusetts, współautorka artykułu.

Dalsza analiza danych wskazała, że około 40 procent spośród zidentyfikowanych zwierząt zginęło wskutek kolizji ze statkami. Wiele innych osobników, u których udało się ustalić przyczynę śmierci, zmarło z powodu niedożywienia.

Wale szare (Eschrichtius robustus) blisko mostu Golden Gate w San Francisco
Wale szare (Eschrichtius robustus) blisko mostu Golden Gate w San Francisco
Źródło: Shutterstock

Poważny wpływ zmian klimatu

Jak tłumaczyła Josephine Slaathaug z Uniwersytetu Stanowego w Sonomie, główna autorka badania, wale szare wynurzają się tylko nieznacznie na powierzchnię, przez co ich zauważenie bywa trudne. Na dodatek w zatoce San Francisco często panują mgliste warunki, a widzialność jest ograniczona.

- Ponadto zatoka San Francisco to bardzo ruchliwy szlaki wodny, a cieśnina Golden Gate stanowi wąskie gardło, przez które muszą przepłynąć zarówno walenie, jak i wszystkie jednostki - dodała.

Wale szare migrują z ciepłych wód u wybrzeży Półwyspu Kalifornijskiego do bogatych w pokarm, arktycznych żerowisk. Dotychczas zwierzęta rzadko kiedy zatrzymywały się na żer podczas migracji, ale ocieplające się wody oceanów, wpływające na dostępność pokarmu, zmuszają je do poszukiwania nowych żerowisk.

Naukowcy postawili hipotezę, że zatoka San Francisco może być awaryjnym przystankiem dla głodnych zwierząt, ale jak podkreślili, jej potwierdzenie wymaga dalszych badań. Dodali, że kolejnym krokiem powinno być zidentyfikowanie tras wali i wprowadzenie programów edukacyjnych dla operatorów statków pływających w tych miejscach.

Nie tylko zatoka San Francisco może być niebezpieczna dla waleni. Pod koniec marca na Bałtyku pojawił się humbak. Zwierzę utknęło na mieliźnie koło miejscowości Timmendorfer Strand. Służbom udało się go wydostać, ale podczas dalszej wędrówki został uwięziony po raz kolejny. Stan zwierzęcia, które otrzymało imię Timmy, jest bardzo ciężki.

Czytaj także: