W piątek ornitolog Joris Everaert zakładał w mieście Lokeren w Belgii obrączki młodym sokołom wędrownym, które zamieszkują na wieży jednego z tamtejszych kościołów. Mężczyzna chciał zrobić smartfonem zdjęcie jednej z obrączek, ale w pewnej chwili do gry wkroczyła matka ptaków.
"Chwycił mój smartfon i uciekł"
- Ptak uznał to za zagrożenie. I nagle, zupełnie niespodziewanie, chwycił mój smartfon i uciekł z nim. Byłem całkowicie zaskoczony. - opowiadał Everaert, który należy do organizacji Vogelwerkgroep Durmevallei. - [Te ptaki - red.] chcą chronić swoje pisklęta. Nie dostrzegają różnicy między naukowcem, który ma dobre intencje (...) a kimś, kto może mieć złe zamiary - tłumaczył ekspert.
Zdarzenie zarejestrowała kamera zamontowana nad gniazdem. Ornitolog podzielił się też ostatnim zdjęciem, które wykonał tuż przed tym, jak ptak zabrał mu smartfon.
Co z telefonem?
Ptak porzucił telefon gdzieś na dachu innego budynku za kościołem, co udało się ustalić dzięki geolokalizacji. W piątek wieczorem poszukiwania nie przyniosły rezultatu, ale w sobotę po zbadaniu tego terenu za pomocą drona smartfon udało się odnaleźć. Leżał na dachu klubu muzycznego. Ku zaskoczeniu ornitologa na telefonie nie było żadnego zarysowania.
- Być może to była lekcja, by w jak najmniejszym stopniu zakłócać funkcjonowanie natury - przyznał ornitolog.
Szacuje się, że we Flandrii żyje prawie 100 par lęgowych sokołów wędrownych, które często gniazdują w wieżach kościelnych, z dala od ludzi. Sokoły wędrowne to najszybsze ptaki na świecie, wyłapują swoje ofiary w locie, osiągając prędkość przekraczającą 300 kilometrów na godzinę.