Jak informowała grecka straż pożarna, pożar wybuchł w wąwozie na górzystym terenie około godziny 20.30 w sobotę i szybko rozprzestrzenił się na równiny. Ogień pojawił się w okolicach miasta Oreokastro na przedmieściach Salonik i trawił głównie zarośla.
Towarzyszące pożarowi kłęby dymu opadły na miasto. W niedzielę rano mieszkańcy Salonik otrzymali wiadomości SMS zalecające, by z uwagi na rozprzestrzeniający się dym zamknęli drzwi i okna oraz postępowali zgodnie z instrukcjami władz.
Potencjalnie niebezpieczne substancje
Dimosthenis Sarigiannis z Uniwersytetu Arystotelesa w Salonikach, powiedział w rozmowie z portalem Ekathimerini, że gęste kłęby składają się z cząstek powstałych w wyniku niepełnego spalania. Rozprzestrzenienie się pożaru na obiekty przemysłowe, w których przechowywane są detergenty i oleje, sprawiło, że dym stał się bardziej niebezpieczny.
- Dym zawiera lotne związki organiczne, które podrażniają oczy i gardło, a także związki potencjalnie rakotwórcze, takie jak benzen, dioksyny i furany - powiedział.
Sarigiannis zachęcił mieszkańców Salonik do noszenia masek podczas pobytu poza domem i odradził używanie myjek ciśnieniowych do czyszczenia popiołu z balkonów. Jak wyjaśnił, może to spowodować ponowne uwolnienie szkodliwych cząstek do powietrza.
Ewakuacje i zniszczenia
W sobotę pożar został ograniczony do obszaru leśnego. Strażacy koncentrowali się na zapobieganiu rozprzestrzenieniu ognia, który zajął i zniszczył dwie fabryki - zakład recyklingu i fabrykę tekstyliów. Ekipy ratunkowe prowadzą ciągłe akcje gaszenia. W ramach środków bezpieczeństwa ewakuowano mieszkańców trzech miejscowości - Ano Poli, Filothei oraz Galini - a także ośrodka pomocy, gdzie przebywało ponad 150 osób.
Dynalidis powiedział także, że w strefie przemysłowej znajdowały się zakłady przetwórstwa smarów, produkty ropopochodne, zakłady tekstylne oraz zakład recyklingu, w którym składowano duże ilości tworzyw sztucznych. - Zniszczenia są rozległe i przez całą noc doszło do kilkudziesięciu, jeśli nie setek, eksplozji - poinformował.
Władze aresztowały domniemanego sprawcę pożaru
Z żywiołem walczy około 160 strażaków, wspieranych przez 52 wozy strażackie, pięć załóg naziemnych, ochotnicy, a także dwa samoloty i dwa śmigłowce.
Około północy grecka straż pożarna poinformowała o aresztowaniu 76-letniego mężczyzny pod zarzutem wzniecenia pożaru. W niedzielę po południu media poinformowały jednak, że na czas prowadzenia dochodzenia został on zwolniony z aresztu.
CZYTAJ TEŻ: Pożary pustoszą Portugalię. Są ranni, trwa walka z ogniem
Grecja, gdzie lato jest długie, gorące, suche i często wietrzne, od lat zmaga się z pożarami lasów. Mimo to mieszkańcom kraju udało się przebrnąć przez czerwiec bez większych zniszczeń. Sytuacja zmieniła się w środę, gdy w środkowej części kraju wybuchł pierwszy poważny pożar. Doprowadził on do śmierci mężczyzny oraz nastolatka, a władze zarządziły ewakuację zagrożonych terenów.
W sobotę kolejne pożary pojawiły się w rejonie Salonik. Ogień objął między innymi Półwysep Chalcydycki - popularny kierunek turystyczny - oraz okolice miasta Kilkis na północy kraju.
Do tej pory Grecja uniknęła fali ekstremalnych upałów, które w ostatnich dniach dotknęły znaczną część Europy.