TVN Meteo | Świat

Powodzie w Tajlandii. Restauracja w falach wezbranej rzeki Chao Phraya niedaleko Bangkoku

TVN Meteo | Świat

Autor:
rzw/dd
Źródło:
Reuters, PAP

Powodzie w Tajlandii, które nawiedziły ten kraj w ostatnich tygodniach, dotknęły niemal połowę prowincji. W wyniku ulewnych deszczów podniósł się poziom wielu rzek, w tym przepływającej przez stolicę, Bangkok, rzeki Menam (Chao Phraya). To, co dla większości ludzi doświadczających żywiołu jest dramatem, a czasem katastrofą, pewna restauratorka z Bangkoku postanowiła przekuć w biznesowy sukces. Jak jej poszło?

Titiporn Jutimanon, właścicielka restauracji Chao Phraya Antique Cafe nad rzeką Menam (przez miejscowych nazywaną właśnie Chao Phraya) była przekonana, że obecna powódź w Tajlandii okaże się końcem jej biznesu, i tak już sponiewieranego przez pandemię COVID-19. Postanowiła jednak nie zamykać lokalu i powalczyć o klientów, oferując im w tym wyjątkowym czasie wyjątkowe atrakcje.

Tajlandia. Restauracja w wodach wezbranej rzeki Chao Phraya

Jej pomysł zrobił furorę. Okazało się, że nie brakuje amatorów "biesiadowania z dreszczykiem" - po kolana w wodzie, z dodatkowymi emocjami związanymi z koniecznością reagowania, gdy nacierają fale powodowane przez przepływające łodzie. - Klienci uwielbiają fale - podkreśliła Titiporn Jutimanon z Nonthaburi, na północ od Bangkoku, w rozmowie z agencją Reutera.

- To, o czym myślałam, że będzie kryzysem, zamieniło się w okazję - dodała.

W mediach społecznościowych rekordy popularności biją nagrania pokazujące klientów siedzących na zalanych wodą taboretach. Ludzie biorą do ust kolejne kęsy potraw w czasie, gdy długie łodzie motorowe przemykają obok. Kiedy do brzegu dobijają fale, goście restauracji, wśród radosnych pisków, śmiechu i okrzyków, zrywają się z miejsc, by uniknąć wywrócenia wraz z siedziskami. Swą przygodę skwapliwie dokumentują smartfonami.

Google Maps

Titiporn Jutimanon nie dała się covidowi

Titiporn musiała zamknąć swój lokal podczas lockdownu związanego z pandemią COVID-19. Jest zadowolona, że teraz zdecydowała się stawić czoła powodzi. Potraktowała to jako kolejną atrakcję dla swoich gości. - Nie tylko kochają naszą atmosferę, grillowaną wieprzowinę i widok zachodu słońca. Powódź stała się dodatkowym, wyjątkowym czynnikiem - powiedziała. - Jestem szczęśliwa, że tak im się to podoba, że powódź jest dla nich wyzwaniem, zachęcającym, by do nas przyjść - stwierdziła.

Każdego dnia w lokalu organizowane są dwa tego rodzaju "eventy", w porach, kiedy poziom wody jest najwyższy.

- To zabawne wyzwanie, nigdy nie wiesz, czy podczas posiłku nie porwie cię woda - przyznał jeden z klientów, 30-letni Jetdanai Boonrod.

Utrzymująca się deszczowa pogoda w Nonthaburi pozwala przypuszczać, że wodne atrakcje w Chao Phraya Antique Cafe jeszcze trochę potrwają.

Tajlandia. 40 buddyjskich świątyń pod wodą

Także na północ od Bangkoku, i także nad rzeką Chao Phraya, z powodu ulewnych deszczów pod wodą znalazło się ponad 40 świątyń w historycznym mieście Ayutthaya.

Ayutthaya leży na wyspie, u zbiegu rzek Chao Phraya i Pa Sak. Przełożony Wat Satue – jednej z zalanych buddyjskich świątyń – ocenił w rozmowie z agencją Reutera, że to najgorsza powódź od dziesięciu lat. Jak dodał, woda zalała również okoliczne osiedla. W niektórych rejonach 50-tysięcznego miasta w środę sięgała ludziom do szyi, a mieszkańcy i mnisi przemieszczali się łodziami.

Google Maps

Powodzie w Tajlandii

Padające w ciągu ostatnich tygodni ulewne deszcze monsunowe doprowadziły do gwałtownych powodzi w 32 z 76 tajlandzkich prowincji. W ich wyniku zginęło dotąd co najmniej dziewięć osób, a podtopieniami zostało dotkniętych niemal 300 tys. gospodarstw domowych.

Jak informował Królewski Departament Irygacji, za sytuację są odpowiedzialne w dużej mierze intensywne opady sezonowe, ale przyczynia się do niej także woda z przepełnionych tam i zbiorników retencyjnych, która spływa na południe rzeką Chao Phraya. Niektóre ze zbiorników były całkowicie zapełnione już we wrześniu, więc w ostatnich dniach trzeba było spuścić z nich większą ilość wody.

Synoptycy ostrzegają przed kolejną tropikalną burzą, która w ciągu tygodnia ma nadejść nad północno-wschodnią część kraju. W 2011 roku Tajlandię nawiedziła największa powódź w ciągu półwiecza, która dotknęła 65 z 76 prowincji i pochłonęła życie setek osób.

Autor:rzw/dd

Źródło: Reuters, PAP