Straż Przybrzeżna Stanów Zjednoczonych przekazała, że akcję ratunkową przeprowadzono w piątek 15 maja na wyspie Santa Rosa u południowych wybrzeży Kalifornii, jednak informacje o zdarzeniu przekazano dopiero niemal tydzień później, w środę. Łódź 67-letniego żeglarza rozbiła się u jej wybrzeży w czwartek. Mężczyzna spędził noc na bezludnej wyspie, starając się przesłać sygnał alarmowy na różne sposoby, w tym układając duży napis SOS.
Pożar w parku narodowym
Jak podali funkcjonariusze, rozbitka zauważono w piątek. Jego sytuacja była coraz bardziej niebezpieczna, ponieważ na wyspie wybuchł w międzyczasie pożar. Fragment akcji ratunkowej możemy obejrzeć na nagraniu opublikowanym przez Straż Przybrzeżną hrabstwa Ventura. Widać na nim śmigłowiec opuszczający kosz ratunkowy, aby wciągnąć żeglarza na pokład, a także coraz gęstsze kłęby dymu nad wyspą.
Po powrocie na stały ląd żeglarz został przekazany personelowi medycznemu. Według danych Straży Przybrzeżnej na chwilę obecną nie ma przesłanek, by oskarżać mężczyznę o spowodowanie pożaru. Według lokalnych mediów do wybuchu ognia mogła jednak przyczynić się wykorzystana przez rozbitka flara sygnalizacyjna.
Pożar na wyspie Santa Rosa pochłonął do tej pory ponad 7100 hektarów. Do środy wieczorem został opanowany w 44 procentach. Wyspa jest częścią archipelagu Channel Islands, który ze względu na bogactwo gatunków roślin i zwierząt został objęty ochroną jako park narodowy.