W rzece była furgonetka bez kierowcy. Kilka dni później znaleziono ciało

Strażacy z Katalonii odnaleźli ciało mężczyzny. Choć oczekuje ono na identyfikację, to - jak podają hiszpańskie media - wszystko wskazuje na to, że należy ono do kierowcy furgonetki, która w piątek została zmyta przez wezbraną rzekę.

Hiszpania przez kilka dni zmagała się z trudną aurą. Sytuacja była najgorsza w Katalonii na północnym wschodzie kraju, gdzie ulewy doprowadziły do wezbrania rzek. Miejscami suma opadów przekroczyła 250 litrów na metr kwadratowy.

Znaleźli ciało kierowcy furgonetki

W piątek w miejscowości Llinars del Valles około godziny 14 lokalnego czasu katalońscy strażacy znaleźli w rzece Giola przewróconą furgonetkę. Nie było w niej kierowcy, więc przystąpili do jego poszukiwań.

W niedzielę strażacy poinformowali, że znaleźli ciało mężczyzny w pobliskiej rzece Mogent. Choć nie zostało ono jeszcze zidentyfikowane, według informacji gazet "El Periodico" oraz "El Pais" wszystko wskazuje na to, że należy ono do poszukiwanego kierowcy, 69-letniego mieszkańca pobliskiej gminy Mollet del Valles.

Jak przekazali strażacy, mężczyzna próbował przejechać drogą zamkniętą przez policję z powodu zagrożenia powodziowego. Zanim porwał go nurt, zdążył powiadomić bliską osobę, że do kabiny auta wlewa się woda i nie może się wydostać.

W poszukiwaniu mężczyzny uczestniczyło około 40 strażaków korzystających z pomocy psów i dronów. Akcję utrudniały niekorzystne warunki: wysoki poziom wody, masa błota i słaba widoczność. Według ustaleń strażaków wezbrany nurt przeniósł auto około 2,5 kilometra od miejsca, w którym zmył je z drogi.

Niebezpieczna sytuacja powodziowa

Choć w weekend pogoda w Katalonii się uspokoiła, w niedzielę sytuacja powodziowa nadal nie wyglądała dobrze. Jak poinformowało El Pais, główne zbiorniki retencyjne, które rok temu były o tej porze puste, są niemal pełne i dochodzi do kontrolowanego zrzutu wody. W wyniku tego poziom wielu katalońskich rzek, takich jak Ter i Muga, pozostaje wysoki.

Czytaj także: