Ponad 150 żółwi słoniowych wróciło w piątek na wyspę Floreana w ekwadorskim archipelagu Galapagos. Strażnicy Parku Narodowego Galapagos nieśli 158 gadów na plecach w dużych skrzyniach. Aby dotrzeć na miejsce, trzeba było pokonać siedem kilometrów przez trudny teren, ukształtowany przez erupcje wulkaniczne.
Pierwszy raz od niemal 200 lat
"Po raz pierwszy od ponad wieku Floreana ponownie stała się domem dla żółwi" - napisano w oświadczeniu. Wydarzenie uznano za "ogromne osiągnięcie".
Organizacja pozarządowa Island Conservation poinformowała, że po raz pierwszy od czasu wyginięcia rodzimego gatunku żółwia słoniowego (Chelonoidis niger niger) w pierwszej połowie XIX wieku, spowodowanego wprowadzeniem ssaków inwazyjnych, na Floreanie pojawiły się żółwie zaliczane do olbrzymich.
Jak wynika z informacji ministerstwa, wypuszczone żółwie pochodzą z centrum hodowlanego parku. Opracowano tam specjalistyczny program rozrodczy wykorzystujący osobniki wywodzące się z populacji, którą w 2008 roku odkryto na pobliskiej wyspie Isabela. Jest ona zbliżona do tej wymarłej pod względem genetycznym.
Unikalne miejsce na Ziemi
Archipelag Galapagos, znany też jako Wyspy Żółwie, wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Obszar leży około tysiąca kilometrów od wybrzeża Ekwadoru. Miejsce znane jest z unikalnej flory i fauny - to właśnie tam brytyjski naukowiec Karol Darwin opracował swoją teorię ewolucji.
Na innych wyspach archipelagu żyje kilkanaście podgatunków żółwi słoniowych. Mogą one ważyć ponad 250 kilogramów. Najstarszy znany osobnik dożył 175 lat.
Opracował Damian Dziugieł/ast
Źródło: AFP, Ministerio de Ambiente y Energía, BBC
Źródło zdjęcia głównego: Reuters