Jak podał portal Le Parisien, mieszkańcy wielu regionów Francji zaczynają dzielić się w sieci historiami ze spacerów, podczas których nagle dostają silnie swędzącej, czerwonej wysypki. Grudki mogą pojawiać się na całym ciele, ale najczęściej obserwowane są na ramionach i szyi. Wiele osób sądzi, że jest ona skutkiem ukąszeń komarów lub pluskwiaków. W rzeczywistości winowajcą jest zupełnie inny organizm - larwy ćmy z rodzaju korowódkowatych (Thaumetopoeinae).
Pochody gąsienic
Larwy korowódkowatych przyjmują formę gąsienic, które poruszają się w charakterystyczny sposób - jedna po drugiej, zachowując kontakt z poprzednim i następnym osobnikiem. Chociaż owady te nie atakują ludzi, ich ciała pokryte są charakterystycznymi, łamliwymi włoskami wypełnionymi drażniącą substancją. Mogą one być przenoszone przez wiatr na duże odległości, co oznacza, że podrażnienie może wystąpić nawet bez kontaktu z gąsienicą.
Według mediów w tym roku korowódek jest szczególnie dużo. Stały się sporym problemem m.in. w graniczącym z Paryżem departamencie Yvelines. W wielu gminach, w tym Rambouillet, Gazeran czy Emance, prowadzone były działania mające na celu ograniczenie populacji owadów - przede wszystkim usuwanie ich z kory drzew, na których żerują.
"Mamy do czynienia z masową inwazją" - napisały w sieci władze gminy Emance.
Swędzenie nie do zniesienia
Wiele przypadków kontaktu z korowódkami zanotowano także w departamencie Eure-et-Loir. W mieście Chartres pod koniec kwietnia władze podjęły działania zapobiegawcze w lasach, parkach i okolicach szkół, ale mimo to wciąż dochodzi do wielu przypadków podrażnień.
- Zobaczyłam, że syn był cały pokryty plamami, jakby miał ospę wietrzną - opowiadała jedna z mieszkanek w rozmowie z Le Parisien. - Swędzenie stało się nie do zniesienia. Budził się w nocy, płacząc - dodała.
Eksperci zaapelowali, by nie dotykać larw korowódek oraz unikać pocierania oczu i twarzy. Jeśli dojdzie do podrażnienia, można zażywać leki przeciwhistaminowe w celu złagodzenia swędzenia oraz aplikować kremy gojące.