W sobotę po południu w parku narodowym Czeska Szwajcaria na zachodzie kraju, w okolicach miejscowości Rynartice, wybuchł pożar. Z powodu silnego wiatru i wysokich temperatur oraz niedostępności terenu ogień zaczął się szybko rozprzestrzeniać, obejmując obszar około 100 hektarów.
400 strażaków walczy z pożarem
W poniedziałek strażacy zmagali się z żywiołem trzeci dzień z rzędu. Choć w niedzielę wieczorem nadal wiał silny wiatr, to strażakom udało się zmniejszyć obszar objęty pożarem do około 95 hektarów. Na ponad połowie terenu trwa dogaszanie, ale w wielu miejscach wciąż szaleje ogień - powiedział w poniedziałek rano w rozmowie z czeskim publicznym nadawcą telewizyjnym główny komendant straży pożarnej Vladimir Vlczek.
Aby poradzić sobie z pożarem, straż podzieliła go na siedem mniejszych sekcji, z których jedna, zlokalizowana blisko zabudowań, podlega specjalnemu reżimowi, aby zagwarantować bezpieczeństwo mieszkańcom. W poniedziałek nad opanowaniem ognia pracuje około 400 strażaków - tyle samo, co w niedzielę. Mają ich wspomóc koledzy po fachu z sąsiedniej Słowacji.
Podczas akcji gaśniczej strażacy korzystają ze wsparcia z powietrza. W dwa dni załogi śmigłowców wykonały ponad 700 zrzutów wody, znaczną większość w niedzielę. Tego dnia w akcji brało udział siedem śmigłowców: trzy wojskowe oraz po dwa policyjne i prywatne. W poniedziałek mają do nich dołączyć dwa kolejne, udostępnione przez słowacką armię.
Liczą na sprzyjającą pogodę
Strażacy liczą na to, że w ugaszeniu pożaru może im pogoda. Według prognoz w poniedziałek w kraju usteckim, gdzie mieści się park narodowy Czeska Szwajcaria, aura ma być pochmurna i chłodniejsza niż w weekend. Czeska straż zaznacza jednak, że pogoda jest nieprzewidywalna, obawiając się przede wszystkim powrotu silnego wiatru.
- Na tę chwilę, zgodnie z dostępnymi informacjami, sytuacja nie wskazuje na to, że konieczne będzie zwołanie sztabu kryzysowego - napisał w poniedziałek rano w mediach społecznościowych minister środowiska Igor Czerveny, który we wtorek ma się pojawić na miejscu pożaru. Premier Andrej Babisz, przebywający na szczycie w Erywaniu, podziękował strażakom za zaangażowanie.