Te kraje zmniejszają zużycie energii z węgla. "Historyczny przełom"

Panele słoneczne u wybrzeży Szanghaju
Scenariusze zmian klimatu
Źródło: TVN24
Po raz pierwszy od ponad 50 lat dwaj najwięksi emitenci dwutlenku węgla - Chiny i Indie - jednocześnie ograniczyli zużycie węgla w produkcji energii. Oba państwa znacząco zwiększają udział OZE w produkcji energii. Eksperci mówią o historycznym przełomie, który może wyznaczyć punkt zwrotny dla globalnych emisji CO2.

Po raz pierwszy od ponad pół wieku zużycie energii z węgla w Chinach i Indiach - dwóch największych konsumentach tego surowca - spadło jednocześnie. Według raportu Centre for Research on Energy and Clean Air w 2025 roku produkcja energii z węgla w Chinach zmniejszyła się o 1,6 procent, a w Indiach - o 3 proc. Eksperci określają to mianem "historycznego przełomu", który może wyznaczyć punkt zwrotny w globalnych emisjach dwutlenku węgla.

Co ważne, za spadkiem zużycia węgla w produkcji energii wcale nie stoi recesja gospodarcza. Jest to efekt dużego przyrostu zużycia odnawialnych źródeł energii. Jak zauważa brytyjski dziennik "Guardian", w Chinach w 2025 roku produkcja energii słonecznej zwiększyła się o 300 gigawatów, natomiast energii wiatrowej - o 100 gigawatów - to ponad pięciokrotność całej mocy wytwórczej Wielkiej Brytanii. Sektor energetyczny Indii również przechodzi dynamiczną transformację, napędzaną szybkim rozwojem odnawialnych źródeł energii. Produkcja energii słonecznej zwiększyła się tam o 35 gigawatów, wiatrowej o 6 gigawatów, natomiast wodnej o 3,5 gigawata. W przypadku Indii to pierwszy raz, gdy czysta energia odegrała kluczową rolę w ograniczeniu produkcji energii z paliw kopalnych. Udział OZE w całkowitej mocy zainstalowanej wzrósł do 40 procent.

Chiny i Indie zrobiły to po raz pierwszy

Skala chińskiej rewolucji energetycznej przekracza wyobraźnię. Jak podaje "The Economist", Państwo Środka produkuje łącznie ponad 880 gigawatów energii słonecznej - niemal dwa razy więcej niż Europa i Stany Zjednoczone razem wzięte. Tygodnik zauważa, że w 2024 roku do samego wytworzenia nowych turbin wiatrowych i paneli słonecznych wykorzystano 22 miliony ton stali - ilość wystarczającą na wybudowanie kolejnego mostu Golden Gate w każdy dzień roboczy roku.

Dzięki temu Chiny wygenerowały 1826 terawatogodzin energii z wiatru i słońca - pięciokrotnie więcej niż energii zawartej we wszystkich 600 głowicach nuklearnych kraju - porównuje "The Economist". Oznacza to nie tylko przełom w krajowej energetyce, ale też realną zmianę w globalnym układzie sił: Chiny stają się centrum taniej, czystej energii, eksportując technologie i komponenty OZE szybciej niż jakikolwiek inny kraj.

W przypadku Indii rosnąca produkcja energii elektrycznej z odnawialnych źródeł coraz wyraźniej odpowiada na wzrost zapotrzebowania na prąd. Szczególnie istotną rolę odgrywa energetyka słoneczna, która pokrywa zapotrzebowanie w godzinach dziennych - wtedy, gdy zużycie energii jest wysokie. Dzięki temu odnawialne źródła energii coraz skuteczniej zastępują produkcję z elektrowni węglowych, zmniejszając ich znaczenie w miksie energetycznym kraju.

Zielony boom

Jak przypomina raport Centre for Research on Energy and Clean Air, Chiny i Indie łącznie odpowiadały za ponad 90 proc. wzrostu globalnych emisji dwutlenku węgla w latach 2015-2024. Ekspansja odnawialnych źródeł energii w obu tych krajach może mieć więc ograniczyć globalne ocieplenie.

Jak wskazuje "The Economist", rosnący eksport zielonych technologii sprawia, że Chiny zarabiają w tym momencie więcej na czystej energii niż Stany Zjednoczone na paliwach kopalnych. Chińskie fabryki dostarczają światu coraz więcej niedrogich paneli, baterii i turbin, umożliwiając transformację energetyczną krajom, których wcześniej nie było na nią stać. Eksperci stawiają pytanie, czy transformacja energetyczna dwóch największych emitentów CO2 może zapoczątkować epokę masowego użycia taniej energii odnawialnej - i jednocześnie być szansą na spowolnienie zmian klimatu.

Czytaj także: