W czwartek nad wschodnią częścią Półwyspu Iberyjskiego przeszły gwałtowne burze. W mieście Albacete odnotowano porywy wiatru przekraczające 100 kilometrów na godzinę. Doszło tam także do gradobicia. Z kolei w Murcji ulice Jumilli zamieniły się w rwące potoki, które porywały stojące na zewnątrz kawiarniane stoliki. Załamanie pogody dotarło również do Walencji.
- To było okropne. Byliśmy na plaży, kiedy się zaczęło. Pływaliśmy, a potem zerwał się naprawdę silny wiatr i zaczął padać ulewny deszcz. Trochę zmokliśmy. Byliśmy naprawdę przestraszeni - opowiadały osoby znajdujące się na plaży w Cullerze nieopodal Walencji.
Burze w Hiszpanii miały swój pozytywny skutek
Choć pogoda była niebezpieczna, to dzięki jej zmianie mieszkańcy odpoczęli od uciążliwych upałów. Wielu z nich przyznało, że wyczekiwali chłodzącego deszczu. W wielu miejscach także noce były zatrważająco gorące. - Nie dawało się spać z powodu upału. Zasypiało się z czystego wyczerpania, z poczucia obowiązku, bo następnego dnia trzeba było wstać wcześnie do pracy. To była walka - mówił mieszkaniec Bilbao.