Niebo nad Strefą Gazy zrobiło się pomarańczowe. Wszystko przez burzę piaskową, która uderzyła w sobotę w miasta Chan Junus i Gazę, niszcząc namioty i rozrzucając dobytek przesiedlonych Palestyńczyków. Ludzie dotknięci wojną apelują o pomoc i tłumaczą, że żywioł uniemożliwił im najbardziej podstawowe życiowe czynności.
- Nasze życie to ciągła męka. Ten potężny wiatr był nie do zniesienia. Za każdym razem, gdy mocno wieje, podrywa nam namiot. Cierpimy z każdym podmuchem - powiedział w rozmowie z agencją informacyjną Reuters Mouhamed Abu Harbid, który mieszka w obozie dla uchodźców. - Jak mamy spać? Jak mamy żyć? Jak sobie radzić? Nie wiem, jak w takich warunkach można się umyć. Łaźnie się zawaliły, wszystko się wali. Całe życie nam się rozpada. Namioty to nasze jedyne schronienie. Bez nich nie mamy już nic. Wszystko przykrył piach - dodał.
Burza piaskowa przeszła przez Strefę Gazy
Burzy towarzyszył silny wiatr, który porywał wszystko na swojej drodze. Piach pokrył materace, koce i zapasy, a prowizoryczne łazienki się rozpadły.
- Zimą woda kapała nam na głowy, a teraz wszystko porywa wiatr - powiedział Ibrahim Jarghoun. - Wojna trwa już trzeci rok. Naprawdę, to jest nie do zniesienia. Jesteśmy tak zmęczeni, spójrzcie na nas, niech ktoś się zlituje. To, co tu się dzieje, to kompletne bezprawie - dodał.
Chociaż zawieszenie broni w Strefie Gazy weszło w życie w październiku 2025 roku, to od tego czasu ataki Izraela nie ustają - zauważa Reuters. Według palestyńskich urzędników, od czasu izraelsko-amerykańskich nalotów na Iran 28 lutego, w Strefie Gazy zginęły 23 osoby.
Autorka/Autor: Anna Bruszewska
Źródło: Reuters, ynetnews.com
Źródło zdjęcia głównego: Reuters