Polska Stacja Polarna Hornsund imienia Stanisława Siedleckiego to całoroczna polska stacja badawcza na Spitsbergenie - norweskiej wyspie, leżącej za północnym kołem podbiegunowym. Jest zarządzania przez Instytut Geofizyki Polskiej Akademii Nauk i prowadzi badania z różnych dziedzin: od fizyki i optyki atmosfery, przez meteorologię, po glacjologię.
Skutery śnieżne są bezużyteczne
W kwietniu na Spitsbergen ruszył kolejny zespół polskich naukowców, aby badać lodowce w okolicy Polskiej Stacji Polarnej Hornsund. Około tydzień temu napotkał na nietypowy problem - przez brak jednolitej, rozległej pokrywy śnieżnej nie był w stanie dotrzeć do stacji na skuterach śnieżnych. - Z reguły to właśnie marzec i kwiecień są najbardziej mroźnymi i śnieżnymi miesiącami w kalendarzu wyprawy. Niestety, tym razem trafiliśmy na taki rok, gdzie kwiecień wygląda jak czerwiec - powiedział kierownik 48. Wyprawy Polarnej Krzesimir Tomaszewski.
Hydrochemik podał dane ze stacji z ostatnich pięciu lat (2021-2025), które pokazują, że średnia temperatura w kwietniu wynosi tam -6,9 stopnia Celsjusza. - Na dzień 27 kwietnia średnia temperatura w kwietniu 2026 roku to -2,5 st. C, czyli widzimy znaczny wzrost. A musimy pamiętać, że średnia temperatura w kwietniu obecnie i tak jest dużo wyższa, niż była kiedyś. Możemy więc mówić niejako o anomalii, natomiast biorąc pod uwagę tendencję i ocieplenie klimatu, są obawy, że taka sytuacja może się powtarzać - ocenił.
Tomaszewski uzupełnił, że już noc polarna "nie dała poznać, że to zima w Arktyce". - Liczne odwilże, opady deszczu i silne porywy wiatru przewiewające skromne opady śniegu spowodowały, że od początku czuliśmy, że to nie będzie wyprawa jak każda inna - przyznał kierownik. Dodał, że do stacji nie dotarła też inna ekipa, która nie miała jak przebić się od strony wody, przez gęsty lód morski.
Badają deszcz zamiast śniegu
Hydrochemik opowiedział także, jak warunki pogodowe wpływają na prace monitoringowe, również w terenie. Wyjaśnił, że zawsze były one zależne od pogody bez względu na to, "czy było ładnie albo czy padał deszcz, czy śnieg". - Tak naprawdę to wszystko ewoluuje, a my się musimy do tego dostosować. Zamiast badać pokrywę śniegu, której praktycznie nie ma, skupiamy się na próbkach deszczu, który licznie nas nawiedza, albo na rozmarzających rzekach w okolicy - wytłumaczył Tomaszewski.
Jak przypomniał kierownik wyprawy, Arktyka ociepla się średnio osiem razy szybciej niż cały świat. Konsekwencją jest między innymi szybsze topnienie lodowców, które poprzez odbijanie promieni słonecznych ograniczają szybsze nagrzewanie się planety. - Tym samym mamy swoiste kółko zamknięte, im szybciej ociepla się klimat, tym szybciej topnieją lodowce, a im szybciej topnieją lodowce, tym jeszcze szybciej ociepla się klimat - podsumował Tomaszewski.