W Polsce mocno sypnie śniegiem. Stanie się tak z powodu zjawiska zwanego efektem jeziora. Na antenie TVN24 prezenter i synoptyk tvnmeteo.pl Tomasz Wasilewski wyjaśnił, na czym ono polega.
- Powstanie coś takiego, co na naszym kontynencie, a w ogóle już w Polsce szczególnie, zdarza się rzadko. Zdarza się, ale to nie jest częste zjawisko. Mowa o tak zwanym "lake effect", czyli efekcie jeziora. Występuje on głównie w Ameryce, w Stanach Zjednoczonych, kiedy znad Kanady, znad Arktyki, przychodzą bardzo mroźne masy powietrza i przemieszczają się nad ciepłymi jeziorami, nad Ontario, nad Michigan - opisał synoptyk.
Kiedy powietrze przechodzi nad ciepłym akwenem, nabiera wilgoci i jednocześnie mocno się ochładza. W ten sposób powstają bardzo rozbudowane chmury burzowe - mimo że mamy zimę.
Efekt jeziora. Chmury burzowe wkroczą do Polski
W związku z efektem jeziora na północy i północnym wschodzie Polski rozwiną się cumulonimbusy i cumulusy congestusy - chmury, z których grzmi i bardzo intensywnie pada.
- Podczas przesuwania się powietrza nad tym ciepłym Bałtykiem będą powstawać burzowe chmury. Wtargną od strony Bałtyku i od strony Obwodu Królewieckiego, czyli naszej granicy północnej z Rosją, i to stanie się już w nocy z poniedziałku na wtorek, najpierw w województwach warmińsko-mazurskim i pomorskim, a później w pozostałych regionach - wyjaśnił synoptyk.
Sypać będzie i w ciągu dnia.
- Synoptycy prognozują, że w związku z efektem jeziora, w naszym przypadku efektem Bałtyku, w północno-wschodniej Polsce może spaść miejscami 30-40 centymetrów śniegu w ciągu kilku godzin. To będą przelotne opady. Może być tak, że będzie słońce, a po chwili pojawi się burzowa chmura ze śniegiem, który będzie sypać tak, że nie będzie widać świata - przyznał.
Ryzyko paraliżu komunikacyjnego
Wasilewski doprecyzował, że największe opady śniegu wystąpią na obszarze od granicy polsko-rosyjskiej, przez Warmię i Mazury, w kierunku północnego Mazowsza. Na drogach w tych miejscach może dojść do paraliżu komunikacyjnego.
- Nawet jeżeli drogowcy będą we właściwym miejscu o właściwym czasie, to proszę wziąć pod uwagę, że może być tak, że przejedzie pług, a pięć minut później śnieg zostanie nawiany na drogę i nie będzie śladu po żadnym odśnieżaniu - zaznaczył synoptyk.
Wasilewski podkreślił, by nie dać się zwieść momentami słonecznej aurze, ponieważ pogoda może się nagle załamać, a opady śniegu, w połączeniu z silnym wiatrem, mogą powodować zawieje i zamiecie śnieżne. Ekspert dodał, że na baczności powinni mieć się także piesi, ponieważ chodniki będą oblodzone, oraz osoby planujące podróż koleją. Ponadto podmuchy wiatru o prędkości do 80 kilometrów na godzinę mogą zrywać linie energetyczne.
Autorka/Autor: kp
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Ventusky.com