W poniedziałek Polska znajduje się w rozległym obszarze obniżonego ciśnienia, który obejmuje północną i północno-zachodnią Europę. Nad Atlantykiem formują się kolejne niże, które przemieszczając się na wschód, tłoczą w głąb kontynentu masy wilgotnego powietrza polarno-morskiego. Układy te przyczyniają się do powstawania aktywnych stref frontowych, przede wszystkim frontów chłodnych.
>>> ŚLEDŹ Z NAMI, GDZIE JEST BURZA
Chłodny front przyniesie ulewy i burze
Jak opisuje Unton-Pyziołek, rano nasz kraj był w zasięgu oddziaływania trzech niżów: Siny, Rafaeli i Tessy. Około godziny 9 front chłodny związany z układem niskiego ciśnienia Rafaela, niosący deszcz i burze, wkroczył nad Ziemię Lubuską i Dolny Śląsk, a około godziny 10 dotarł nad Pomorze Zachodnie. Według naszej synoptyk do południa strefa opadów objęła Opolszczyznę, Wielkopolskę i całe Pomorze Zachodnie, sprzyjając wypiętrzaniu się chmur burzowych, zwłaszcza na południowym zachodzie kraju, w tym w Sudetach.
Zgodnie z prognozą Unton-Pyziołek po południu, wraz z przemieszczaniem się frontu dalej na wschód, wyładowania pojawią się również w centrum i na południu Polski. Ze względu na to, że chłodne powietrze będzie gwałtownie wypierać ciepłe masy pochodzenia zwrotnikowego, lokalnie zjawiska mogą być gwałtowne, z ulewami rzędu 30-40 litrów na metr kwadratowy oraz gradem. W taki sposób, typowy dla polskiego lata, zakończą się tegoroczne wakacje. Wraz z początkiem września do głosu dojdzie już chłodniejsza, zachodnia cyrkulacja powietrza.