- W pogodzie będzie się dużo działo. Niż, który znajdzie się w środę 8 lipca nad Europą Środkowo-Wschodnią, przyniesie kolosalną zmianę, polegającą nie tylko na ochłodzeniu, ale także na silnym wietrze. To będzie takie pogodowe combo, które ma być dokładnie nad naszym krajem - mówił w niedzielę na antenie TVN24 prezenter i synoptyk tvnmeteo.pl Tomasz Wasilewski.
Na zachodzie upał, u nas - chłód
Nasz prezenter zwrócił uwagę na to, że istotne będzie położenie frontu ciepłego na zachodzie Europy, północy Atlantyku, co będzie związane z kolejnym, drugim niżem, który znajdzie się wtedy nad Islandią.
>> CZYTAJ TEŻ: Powrót groźnej pogody. Mapy pokazują, czego się spodziewać
- Nad Europą utworzy się tak zwany układ omega, czyli taka blokada z gorącym powietrzem - mówił Wasilewski. To oznacza, że nad krajami Europy zachodniej - Francją, Hiszpanią, Portugalią czy Wielką Brytanią - zalegać będzie gorące powietrze. W tych krajach szykuje się kolejna fala upałów, a temperatura ma osiągać do 40-42 stopni Celsjusza.
Największa anomalia temperatury w Polsce. Tym razem na minus
Co to oznacza dla nas w Polsce? Ułożenie niżów, jednego nad Europą Środkowo-Wschodnią oraz drugiego w rejonie Islandii, sprawi, że napłynie do nas zimne powietrze z nad Skandynawii, znad Morza Norweskiego. W znacznym stopni przełoży się to na temperaturę w naszym kraju, a także u naszych wschodnich sąsiadów.
Przy okazji ostatnich upałów, które przyniosły u nas rekordy wszech czasów, mówiliśmy o tym, że anomalia temperatury w Polsce była największa. Wtedy była to anomalia dodatnia. Teraz, w połowie przyszłego tygodnia również czeka nas największa anomalia, ale na minus.
- Znowu największa anomalia będzie w Polsce, ale tym razem to będzie największa anomalia ujemna. To oznacza, że właśnie w środkowej Europie i u naszych sąsiadów, na Białorusi czy na Litwie, będzie najniższa temperatura w stosunku do normalnej temperatury średniej o tej porze roku - mówił Wasilewski.