Pod koniec poprzedniego tygodnia temperatura powietrza w Polsce poszła do góry i rozpoczęły się roztopy, a dodatkowo w wielu rejonach padał deszcz. W niektórych miejscach nagła dostawa dużej ilości wody doprowadziła do podtopień.
"Jeszcze nie wiadomo, jak będzie"
Jednym z takich miejsc jest Szreńsk w województwie mazowieckim. Przepływająca przez wieś rzeka Mławka przekroczyła stan alarmowy. W środę przed południem wodowskaz pokazywał tam poziom 188 centymetrów, przy stanie alarmowym wynoszącym 180 cm.
W Szreńsku był reporter TVN24 Mariusz Sidorkiewicz, który rozmawiał z mieszkańcami o tym, czy czują się zagrożeni.
- Już powylewało wszędzie przecież, a jeszcze nie wiadomo, jak będzie - powiedziała pani Maria. Na pytanie, kiedy sytuacja się pogorszyła, mieszkanka odpowiedziała: - Wczoraj szłam, to jeszcze nie było tak, a dzisiaj to już powylewało. Wczoraj nie było tego, a dzisiaj to już jest olbrzym tej wody - relacjonowała.
Sidorkiewicz wspomniał o przekroczonym stanie alarmowym i zapytał mieszkankę Szreńska, czy ludzie się martwią.
- Tak, bo tu pod budynki przecież podchodzi. Kto mieszka tutaj blisko, to jest w emocjach - przyznała pani Maria.
"Będzie dobrze, na pewno"
Reporter rozmawiał także z innym mieszkańcem Szreńska, panem Radosławem.
- No jest to zagrożenie na pewno, dla sąsiadujących terenów, zabudowań, ale wiele lat temu (Mławka - red.) też tak wylewała i jakichś wielkich problemów nie było - powiedział.
Pan Radosław dodał, że na polach było dużo śniegu i roztopy zrobiły swoje, ale wierzy, że sytuacja się unormuje. - Będzie dobrze, na pewno - podsumował.
W części kraju wciąż obowiązują alarmy hydrologiczne pierwszego i drugiego stopnia.
Opracował Krzysztof Posytek