Ocieplanie się klimatu, związane z działalnością człowieka, powoduje, że gotuje się nie tylko ląd lecz także woda. Następstwem tego są między innymi wcześniejsze zakwity sinic. Taką sytuację obserwujemy w Bałtyku.
- Wody Bałtyku szybciej się ogrzewają, a zakwity sinic są coraz wcześniejsze. Wynika to z faktu, że bakterie te mają coraz lepsze warunki do szybszego i dłuższego rozmnażania się, czyli wydłużającego się cyklu rozwojowego - powiedziała doktor Justyna Kobos z Uniwersytetu Gdańskiego.
CZYTAJ TAKŻE: Inwazja "larw z piekła rodem". Mieszkańcy zwołali protest
Jak zaznaczyła ekspertka, dotychczas zakwity sinic w polskiej strefie brzegowej obserwowano w połowie lipca, czasami nawet w połowie sierpnia. - Gdy zakwit pojawił się w ubiegły piątek, to nie chcieliśmy w to uwierzyć - mówiła.
Im więcej sinic, tym większe stężenie toksyn
Zakwity w Bałtyku powoduje gatunek Nodularia spumigena, który jest typowy dla wód słonawych. Produkuje on toksynę - nodularynę - zaliczaną do hepatotoksyn, czyli związków, które uszkadzają wątrobę. Doktor Kobos zwróciła uwagę, że w wodach śródlądowych, takich jak jeziora, zróżnicowanie gatunków sinic jest znacznie większe niż w Bałtyku.
- Produkują one bardzo różne toksyny, w tym neurotoksyny, dermatotoksyny, cytotoksyny - zauważyła specjalistka.
Im więcej jest sinic, tym większe jest prawdopodobieństwo, że stężenie produkowanych przez nie toksyn będzie większe. - Kilkanaście lat temu zrobiono badania, w których stwierdzono, że ocieplenie klimatu może sprzyjać dominacji tych szczepów sinic, które produkują toksyny - powiedziała badaczka i zastrzegła, że nie wszystkie sinice je wytwarzają.
CZYTAJ TEŻ: Oceany się gotują. Padł niechlubny rekord
Szkodliwe hepatotoksyny
Badaczka wspomniała, że picie zanieczyszczonej toksynami sinic wody jest wyjątkowo niebezpieczne, ponieważ jest się wtedy narażonym na szkodliwe działania hepatotoksyny.
- Wody morskiej raczej się nie pije, ale może dojść do jej połknięcia w czasie rekreacyjnego pobytu na kąpielisku. Czasami wystarczy siedzieć na plaży blisko wody i wdychać unoszące się opary - aerozole zawierające cząsteczki toksyn uwolnionych do wody z rozkładających się sinic - i to również może powodować problemy zdrowotne - zauważyła ekspertka.
Szkodliwych skutków hepatotoksyn nie odczuje się po jednym dniu, jednak jeśli stężenie toksyny będzie wysokie, objawy mogą pojawić się już po kilku dnach. Powodują one dolegliwości żołądkowo-jelitowe, między innymi nudności, wymioty, silne bóle głowy i brzucha oraz biegunkę. Mogą również wystąpić bóle mięśni, gorączka, osłabienie a także dreszcze. W najcięższych przypadkach może dojść też do uszkodzenia wątroby.
Brak badań chemicznych wody
Doktor Kobos podkreśliła, że kąpieliska są zamykane z powodu zakwitów sinic na podstawie zmiany parametrów organoleptycznych wody. Głównym sygnałem jest jej zmętnienie. Polscy eksperci wspomagają się też zdjęciami satelitarnymi.
- Nikt nie prowadzi badań chemicznych, aby ocenić rodzaj toksyn czy ich stężenie. Ogólnie na kąpieliskach nie ma wymogu prowadzenia takich badań, co jest zgodne z Ramową Dyrektywą Wodną i rozporządzeniami Ministra Zdrowia w sprawie nadzoru nad jakością wody w kąpielisku i miejscu okazjonalnie wykorzystywanym do kąpieli. Jeśli zakwit dotyczy Bałtyku, to z reguły wiemy, że spowodowała go Nodularia spumigena. W przypadku jezior sytuacja wygląda inaczej - tłumaczyła ekspertka.
W jej ocenie badania wody z zakwitających zbiorników byłyby potrzebne, żeby wiedzieć, czy są podstawy do zamknięcia danego kąpieliska. - Wystarczy chociaż sprawdzenie przez mikroskop, czy zakwit tworzą gatunki potencjalnie toksyczne. Nie prowadzi się ich jednak z kilku powodów. Po pierwsze chodzi o finansowanie, a po drugie badania zajmują czas i wymagają zaangażowania specjalistów - tłumaczyła.
CZYTAJ TEŻ: Zapanuje pochmurna i deszczowa aura. Co przyniesie weekend?
Ekspertka zwróciła też uwagę, że sinice występują we wszystkich typach wód, a w niewielkich ilościach są ważnym składnikiem biocenozy. Problemem stają się jedynie wtedy, gdy ich ilość jest za duża.
Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), ryzyko narażenia na toksyczne sinice i glony jest umiarkowane, gdy stojąc w wodzie po kolana widzimy swoje stopy, pomimo pewnego zmętnienia wody. Jeśli ich nie widzimy, ryzyko narażenia na toksyny jest na tyle duże, że zdecydowanie nie należy z takiej wody korzystać.