Strażacy poinformowali w czwartek, że zanieczyszczenie zauważono w miejscowości Sobolewo (woj. podlaskie), kilka kilometrów za Suwałkami. Dodali, że woda była bardzo mętna, ale powoli wraca do normalności. - Woda w Czarnej Hańczy była mętna. Pobraliśmy próbki. W wodzie płynęła jakaś zawiesina i to nie wyglądało dobrze. Na szczęście nie zauważyliśmy śniętych ryb - powiedział Jarosław Borejszo z Wigierskiego Parku Narodowego. Dodał, że dawka zanieczyszczeń była duża, płynęły one rzeką kilka godzin. Sprawę wyjaśnia policja, bada ją także Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku. Rzecznik prasowy prezydenta Suwałk Kamil Sznel zapewnił, że zanieczyszczenia nie pochodzą z suwalskiej oczyszczalni ścieków. - W naszej oczyszczali nie było żadnej awarii. To nie nasze zanieczyszczenia - powiedział Sznel.
Katastrofa ekologiczna kilka lat temu
Osiem lat temu w oczyszczalni doszło do sporej awarii. Wówczas do rzeki dostało się ponad dwa tysiące metrów sześciennych nieczystości. Z rzeki i jeziora Wigry wyłowiono wtedy kilkaset kilogramów śniętych ryb. Miasto później zarybiało rzekę.
Czarna Hańcza jest największą rzeką Suwalszczyzny. Mierzy 142 kilometry długości i jest lewym dopływem Niemna. Przepływa przez tereny o unikatowych walorach krajobrazowych przez Wigierski Park Narodowy. Rzeka jest bardzo popularna wśród kajakarzy. Latem pływają nią tysiące turystów.