Zima mocno daje się we znaki na Warmii i Mazurach. W regionie tym leży średnio od 10 do prawie 40 centymetrów śniegu. Trudne warunki pogodowe spowodowały, że w całym województwie w sobotę około 400 gospodarstw domowych nie ma prądu, najwięcej w gminie Gietrzwałd. Gmina ta znajduje się między Ostródą a Olsztynem. Dostawca prądu Energa zapewnia, że do końca dnia się uporają się z usterkami.
Kilkaset gospodarstw domowych bez prądu
W piątek dojazd do niektórych miejscowości położonych na Warmii i Mazurach był bardzo ciężki, praktycznie niemożliwy. Radosław Król, wojewoda województwa warmińsko-mazurskiego zapewnił w sobotę, że sytuacja uległa poprawie - jest już dojazd do każdej miejscowości i wsi.
- To, że drogi są przejezdne to nie oznacza, że są w idealnym stanie, bo trzeba jechać po nich bardzo powoli. Cały czas leży błoto pośniegowe, jest po prostu ślisko - mówił w sobotę Piotr Borowski, reporter TVN24. - To, co jest największym problemem w tej chwili tutaj, w tym regionie, to brak prądu. Około 400 gospodarstw domowych w dalszym ciągu nie ma energii - dodał. Reporter przekazał, że w szczytowym momencie, czyli po ataku zimy na początku roku, prądu nie miało pięć tysięcy gospodarstw domowych.
"W takiej sytuacji trzeba siedzieć w domu"
Jednym ze skutków ataku zimy jest brak prądu.
- Jakoś dajemy sobie radę. Jak to wieczorem wypadnie, używamy latarek, świeczek, radio mamy na baterie - mówiła mieszkanka gminy.
O swoich doświadczeniach opowiadał tez inny mieszkaniec gminy.
- Dzisiaj nie było z rana (prądu - przyp. red.), komórki nie działały. W takiej sytuacji trzeba siedzieć w domu - dodał w rozmowie z reporterem TVN24. Zapytany o to, jak sobie razi bez prądu powiedział, że ma w domu świeczki po babci.
Piotr Borowski przekazał także też, że linia kolejowa Działdowo-Olsztyn w dalszym ciągu jest zamknięta. - To jest ta linia, nad którą latał policyjny Black Hawk, żeby poprzez wir powietrza, który się tworzył, zdmuchnąć nadmiar śniegu z gałęzi, z drzew - mówił reporter.