Współczesna zmiana klimatu znajduje odbicie w mentalności młodych i wiąże się z tak zwanym lękiem klimatycznym, z prawdziwym egzystencjalnym zagrożeniem. Stąd z badań chociażby organizacji UNICEF wynika, że dwie trzecie Polaków do 24. roku życia odczuwa niepokój związany z zawirowaniami pogody. Dla nich, adaptujących się do coraz dłuższych i silniejszych fal upałów w Europie, zima 2025/2026 może zapisać się w pamięci jako wyjątkowo sroga.
Spójrzmy na tegoroczny styczeń. W Polsce cechuje go ujemna anomalia temperatury. Na północnym wschodzie i wschodzie kraju odchylenie od normy wynosi obecnie około 4-6 stopni, a na pozostałym obszarze są to 1-3 stopnie. Podczas gdy średnia temperatura stycznia w Warszawie wynosiła w latach 1971-2000 około -2 stopni, a w Suwałkach -4 stopni, w tym roku było to aż -5 stopni dla stolicy i -9 stopni dla Suwałk!
Co dalej?
Wyliczenia Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF) dla pierwszej połowy lutego są oszałamiające, bo zakładają, że fale zimna obniżą średnią temperaturę o 1-2 stopnie na południu i nawet 6-8 stopni na północnym wschodzie kraju. Po 15 lutego mróz miałby stopniowo odpuszczać, pomimo to krańce północno-wschodnie pozostałyby pod przeważającym wpływem zimnych mas powietrza pochodzenia arktycznego bądź syberyjskiego. Nieco łagodniejsze są dla lutego szacunki amerykańskiej Narodowej Administracji Oceanu i Atmosfery (NOAA) i rosyjskiego Roshydrometu, ale i one wciąż zakładają, że kraje leżące wokół Bałtyku, w tym Polska, długo pozostaną w bańce zimna.