|

Oceany jak napoje gazowane. Tak źle nie było od ponad 20 milionów lat

Nawet mieszkańcy kwaśnych głębin hydrotermalnych nie są bezpieczni - larwy wielu z nich wymagają bardziej zasadowego środowiska
Nawet mieszkańcy kwaśnych głębin hydrotermalnych nie są bezpieczni - larwy wielu z nich wymagają bardziej zasadowego środowiska
Źródło: Gallwis/Shutterstock
Kto z nas chciałby pływać w coli? Może tylko jej najwięksi fani. Tymczasem nasza działalność sprawia, że oceany coraz bardziej przypominają napój gazowany. Zakwaszanie wód stale postępuje, szkodząc żyjącym w oceanach organizmom i nam samym. A co możemy zrobić, by je zatrzymać lub przynajmniej spowolnić?Artykuł dostępny w subskrypcji

Szkodzimy wodom od setek lat. Mogłoby się wydawać, że dawniej, w epoce przedindustrialnej, gdy nie dysponowaliśmy tak "wyrafinowanymi" sposobami wpływania na środowisko jak obecnie, otaczające nas wody były krystalicznie czyste. Nic bardziej mylnego. Weźmy na tapet średniowieczne europejskie miasta. Przepływające przez nie rzeki bywały silnie zanieczyszczone. Trafiało do nich wszystko: od ścieków bytowych, przez odpady z rzeźni, po trujące chemikalia wykorzystywane w garbarstwie, dziedzinie rzemiosła zajmującego się wyprawianiem skór.

Problem zanieczyszczonych rzek nie dotyczył jednak tylko średniowiecznej Europy. W 1965 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Lyndon B. Johnson nazwał przepływający przez Waszyngton Potomak "narodową hańbą". - To rzeka gnijących ścieków i alg. Rzeka bogata w historię i pamięć, przepływająca przez naszą stolicę, powinna służyć jako wzór walorów krajobrazowych i rekreacyjnych dla całego kraju - dodał.

Potomak nie był oczywiście jedyną silnie zanieczyszczoną rzeką w USA w latach 60. Przepływająca przez Cleveland rzeka Cuyahoga wielokrotnie stawała w ogniu - działo się tak przez zapalanie się znajdującej się na jej powierzchni ropy.

Pożar na rzecze Cuyahoga
Pożar na rzecze Cuyahoga
Źródło: Cleveland State University Library

Z czasem jakość cieków zaczęła się poprawiać. Oczywiście nie sama z siebie - przyczyniły się do tego naciski rodzącego się ruchu ekologicznego (jednym z zarzewi jego powstania był pożar na wspomnianej Cuyahodze w 1969 roku), wprowadzone między innymi dzięki jego działaniu zmiany prawne oraz ich skuteczne egzekwowanie. W tym samym roku, w którym Johnson ubolewał nad stanem Potomaku, w życie wszedł Water Quality Act, a w 1972 roku uznawany za przełomowy w kwestii regulacji jakości wód Clean Water Act.

Dziś organizacja Potomac Conservancy nadzorująca jakość wody w Potomaku ocenia stan rzeki na "B", gdy jeszcze w 2011 roku otrzymała ona notę "D". Akty prawne dotyczące jakości wód pojawiały się także w Europie, zarówno w prawodawstwie poszczególnych krajów, jak i Unii Europejskiej, by wspomnieć chociażby ramową dyrektywę wodną z 2000 roku. Na początku 2026 roku w życie wszedł z kolei traktat o pełnym morzu (ang. High Seas Treaty), wprowadzający zasady dotyczące eksploatacji morskich zasobów znajdujących się poza jurysdykcją krajową.

Gąbka nasiąknięta...

Gdy zaczęliśmy wydobywać węgiel i spalać go w elektrowniach oraz jeździć samochodami na benzynę i olej napędowy, zagroziliśmy ziemskim wodom nie tylko poprzez bezpośrednie wprowadzanie do nich zanieczyszczeń. Od rozpoczęcia epoki przemysłowej wyemitowaliśmy do atmosfery - i ciągle to robimy - ogromne ilości szkodliwych substancji. Powszechnie mówi się o ich wpływie na ocieplenie klimatu.

Czytaj także: