Protisty to zróżnicowana grupa mikroorganizmów, które jak zwierzęta, rośliny i grzyby posiadają jądro komórkowe, ale podobnie jak bakterie najczęściej wytwarzają tylko jedną komórkę. Wśród nich znajdują się dobrze poznane pasożytnicze patogeny, takie jak zarodziec malarii czy świdrowiec amerykański wywołujący chorobę Chagasa.
Nieco mniej uwagi poświęca się protistom wolno żyjącym (ang. free-living), w tym amebom - organizmom wytwarzającym charakterystyczne, nietrwałe odnóża. Badanie opublikowane na łamach czasopisma "Biocontaminant" pokazuje jednak, że to błąd - organizmy te stanowią coraz większe zagrożenie.
Kluczowa rola zmian klimatu
Zespół badaczy przyjrzał się czynnikom, które w ostatnich latach przyczyniły się do zwiększenia liczby infekcji wywoływanych przez ameby. Wśród nich jest Naegleria fowleri, często nazywaną "mózgożerną amebą". Do zakażenia może dojść, gdy zanieczyszczona woda dostanie się do nosa, na przykład podczas pływania. Może się ono zakończyć infekcją mózgu, prawie zawsze śmiertelną.
Według badaczy kluczowym czynnikiem napędzającym ekspansję wolno żyjących ameb są zmiany klimatyczne. Wiele gatunków wolno żyjących ameb preferuje ciepłe zbiorniki wodne, a wzrost globalnych temperatur umożliwia im rozprzestrzenianie się w poprzednio zbyt zimnych miejscach. Badacze wyjaśnili, że przypadki zakażeń N. fowleri coraz częściej notowane są w chłodniejszych regionach świata, w tym w Europie oraz na północy Stanów Zjednoczonych. Potwierdzono je np. w Czechach, Belgii i Hiszpanii.
- To, co sprawia, że organizmy te są szczególnie niebezpieczne, to ich zdolność do przetrwania w warunkach, które zabijają wiele innych mikroorganizmów - powiedział Longfei Shu z Uniwersytetu im. Sun Jat-sena, współautor badania. - Są one odporne na wysokie temperatury i silne środki dezynfekujące, takie jak chlor. Mogą nawet żyć w systemach dystrybucji wody, które ludzie uważają za bezpieczne.
"Efekt konia trojańskiego"
Naukowcy zwrócili również uwagę, że ameby mogą pełnić rolę gospodarzy dla innych patogenów. Bakterie i wirusy mogą przetrwać wewnątrz ameb, chronione przed procesami dezynfekcji. Ten "efekt konia trojańskiego" pozwala im przetrwać w systemach kanalizacyjnych, a także może brać udział w wytwarzaniu oporności na antybiotyki.
- Ameby nie są problemem wyłącznie medycznym lub środowiskowym - powiedział Shu. - Jego rozwiązanie wymaga zintegrowanych rozwiązań, które ochronią zdrowie publiczne.
Badacze podkreślili, że kluczem w walce z wolno żyjącymi amebami jest zwalczanie ich u źródła. Ważną rolę pełnią tutaj szybkie, dokładne narzędzia diagnostyczne, które pomogą znaleźć protisty, jak również zaawansowane technologie uzdatniania wody, mogące wyeliminować zagrożenie, zanim trafi ono do systemów kanalizacyjnych.
Autorka/Autor: ast/map
Źródło: Shenyang Agricultural University, University of Saskatchewan, Biomolecules (2021)
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock