- Jak zmiany klimatu wpływają na długość i przebieg polskiej wiosny?
- Dlaczego wcześniejsze nadejście wiosny może być problematyczne?
- Co oznaczają coraz częstsze skrajności pogodowe dla środowiska i gospodarki?
- Jakie wyzwania stoją przed Polską w kontekście zasobów wodnych?
- Jak eksperci oceniają przyszłość polskiej wiosny w obliczu globalnych zmian?
Kapryśne warunki pogodowe Polska "zawdzięcza" swojemu położeniu geograficznemu. Najczęściej, od zachodu, docierają do nas masy powietrza polarno-morskiego znad Atlantyku, które niosą chociażby cieplejsze zimy i chłodniejsze lata. Ścierają się one z wpływem mas polarno-kontynentalnych ze wschodu, odpowiadających za mroźne zimy i suche lata.
Nie zapominajmy także o wpływach z północy i z południa. Tegoroczna zima przypomniała nam, jaki potencjał niesie arktyczne powietrze, latem natomiast prawie na pewno zawita do nas afrykańskie gorąco. Nasz kraj znajduje się zatem w strefie przejściowej, pełnej kontrastów.
Zaostrzone kontrasty
Jak wyjaśnił w rozmowie z TVN24+ doktor habilitowany Marek Błaś z Zakładu Klimatologii i Ochrony Atmosfery Uniwersytetu Wrocławskiego, natura polskiej wiosny ściśle powiązana jest z położeniem na skrzyżowaniu tras mas powietrza. W nasze szerokości geograficzne dociera coraz więcej promieniowania słonecznego. To sprawia, że powierzchnia kontynentu zaczyna szybko się nagrzewać po zimie. Kontrast między temperaturą lądu i oceanu wyrównuje się, co zmienia cyrkulację powietrza nad Europą Środkową.