Niedawno wypuszczony satelita może utrudniać obserwację nieba. "Wkraczamy na nieznane terytorium"

Autor:
kw
Źródło:
PAP
Animacja pokazująca rozkładanie teleskopu
Animacja pokazująca rozkładanie teleskopuNASA's Goddard Space Flight Center Conceptual Image Lab
wideo 2/21
Teleskop Jamesa Webba

Satelita BlueWalker 3 jest większy i znacznie jaśniejszy niż większość obiektów znajdujących się na orbicie. Ponieważ odbija bardzo dużo światła, utrudnia obserwację nocnego nieba. - Właśnie takich rzeczy astronomowie nie chcą - komentują badacze. Jego wystrzelenie zaogniło dyskusję o zanieczyszczeniu światłem w przestrzeni kosmicznej.

Wystrzelony we wrześniu satelita rozwinął potężną antenę, która odbija tak wiele światła, że utrudnia pracę astronomom. Dodatkowo obserwacjom astronomicznym szkodzić może sprawdzany przez satelitę nowy typ łączności.

Konkurencja dla gwiazd

Od momentu trafienia na orbitę satelita BlueWalker 3 okrążał Ziemię zwinięty w formę przypominającą kokon. Teraz jednak rozwinął antenę wielkości autostradowego billboardu i zwiększył swoją jasność około 40 razy. Tym samym konkuruje z najjaśniejszymi gwiazdami, a to przeszkadza w obserwacjach nieba.

- Właśnie takich rzeczy astronomowie nie chcą - mówiła dr Meredith Rawls, astronom z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, działająca także w International Astronomical Union. - Na zdjęciach satelita będzie się ukazywał jako superjasna smuga i potencjalnie może zaślepić czujniki obserwacyjnych instrumentów - podkreśliła ekspertka.

Na orbicie błyszczą już tysiące komercyjnych satelitów. Jednak mierzący 64 metry kwadratowe BlueWalker 3 jest największy i dużo jaśniejszy niż na przykład satelity Starlink firmy SpaceX.

- To zupełnie nowe zagrożenie. Wkraczamy na nieznane terytorium - stwierdził John Barentine, astronom z firmy Dark Sky Consulting.

Planowane są kolejne, jeszcze większe instrumenty

BlueWalker 3 to prototyp dla serii 168 jeszcze większych satelitów BlueBirds. Operator urządzenia, firma AST SpaceMobile, twierdzi, że nawet ta konstelacja zniknie w obliczu dziesiątek tysięcy planowanych satelitów Starlink oraz, że nie będzie zakłócać astronomicznych badań.

Tymczasem astronomowie tacy jak dr Barentine są zdania, że nawet niewielka flota tych potężnych, jasnych urządzeń zakłóci zdolność naziemnych teleskopów do wykrywania niektórych obiektów, w tym potencjalnie niebezpiecznych dla Ziemi asteroid.

Na orbicie znajdują się tymczasem jeszcze jaśniejsze, utrudniające badania nieba obiekty. Można wymienić na przykład Międzynarodową Stację Kosmiczną, która jest około 40 razy jaśniejsza niż Blue Walker 3. Dzięki precyzyjnym informacjom o jej położeniu, astronomowie mogą jednak w odpowiednim momencie przekierować lub odpowiednio dostosować swoje instrumenty.

Poza tym stacji kosmicznych nie ma na orbicie wiele.

AST SpaceMobile jeszcze nie odpowiedziała na prośbę naukowców o podobne informacje odnośnie nowego satelity. Korporacja twierdzi, że zależy jej na dobrej współpracy z astronomami. Planuje między innymi korzystanie z nowych technologii, takich jak antyodblaskowe powłoki, które mają zmniejszyć potencjalne zakłócenia.

Kwestia komunikacji

Zanieczyszczenie światłem to niestety niejedyny problem. Satelita został stworzony do testowania nowej technologii, która ma umożliwiać komunikację komórkową bez naziemnych przekaźników - telefony mają się łączyć bezpośrednio z satelitą. To oznacza możliwe zakłócenia także obserwacji prowadzonych w zakresie fal radiowych.

- Technologia bezpośredniej telefonii komórkowej nie powinna mieć miejsca, jeśli chodzi o radioastronomię. Wykorzystywane spektrum jest wtedy otwarte dla wszystkich i dla astronomów cały wszechświat staje się jasny - ostrzegł Harvey Liszt, ekspert z amerykańskiego Narodowego Obserwatorium Radioastronomicznego.

On i jego koledzy złożyli skargę do Federal Communications Commission (FCC) krótko po tym, jak AST zapowiedziało testowanie tego typu komunikacji.

Firma uzyskała jednak pozwolenie na uruchomienie eksperymentalnego satelity, ale nie ma jeszcze zgody na umieszczenie na orbicie całej konstelacji.

Astronomowie zwracają uwagę, że obecne regulacje prawne powstały jeszcze w latach 60. XX wieku. - Obecny system, którym dysponujemy, nie jest dobrze przystosowany do radzenia sobie ze scenariuszem takim jak ten. Tymczasem nabiera on prędkości - podkreślił dr Liszt.

Już próbują działać

Naukowcy mają nadzieję, że prawa dotyczące ochrony środowiska zostaną w jakiś sposób rozszerzone także na przestrzeń kosmiczną.

Na przykład obecne amerykańskie prawo nakazuje zatwierdzającym różne projekty agencjom uwzględnianie skutków dla środowiska naturalnego, a dzisiaj przestrzeń kosmiczna nie jest do niego zaliczana.

Wysiłki w tym kierunku są już podejmowane. Niedawno agencja Government Accountability Office ponagliła FCC, aby ponownie przeanalizowała odpowiednie przepisy pod kątem ich zastosowania w przestrzeni. FCC natomiast ogłosiła już stworzenie Space Bureau and Office of International Affairs.

Według dra Barentine’a "to początek zmian w nadzorze amerykańskiej, komercyjnej aktywności kosmicznej".

Autor:kw

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Twitter/Federico Kukso

Pozostałe wiadomości