Górny człon rakiety Falcon 9 od SpaceX, która w styczniu 2025 roku wyniosła w przestrzeń pozaziemską dwa lądowniki księżycowe, w ostatnich tygodniach znalazł się na kursie kolizyjnym ze Srebrnym Globem. Do uderzenia w powierzchnię Księżyca doszło w środę rano naszego czasu. Jak wynikało z wyliczeń, ważący blisko cztery tony kosmiczny śmieć wylądował niedaleko krateru Einstein, nazwanego na cześć Alberta Einsteina, bardzo blisko widocznej z Ziemi krawędzi Księżyca.
Moment przed i po
Również sondy kosmiczne nie miały łatwego zadania. Żaden z orbiterów, które obecnie znajdują się na orbicie Księżyca, nie znajdował się w pozycji umożliwiającej uchwycenie samego momentu uderzenia. Koreańskiej sondzie Danuri udało się jednak zarejestrować miejsce uderzenia około pół godziny przed uderzeniem i tuż po nim. Na udostępnionych ujęciach wyraźnie widać ciemny punkt, jaki pozostawił po sobie górny stopień Falcona 9. Potwierdzono także obecność księżycowego materiału wyrzuconego przez uderzenie.
Nieco więcej szczęścia mieli obserwatorzy na Ziemi. Chociaż rakieta spadła na Księżyc blisko jego widocznej krawędzi, niektórym udało się zobaczyć moment uderzenia. W czwartek zespół astronomów z hiszpańskiego Instytutu Astronomicznego Andaluzji (IAA-CSIC) opublikował w sieci nagranie prezentujące moment zderzenia. Widać na nim słup pyłu wzbijający się ponad powierzchnię Księżyca, gdy uderza w nią Falcon 9.
Utylizacja sprzętu
"Górny stopień rakiety Falcon 9 firmy SpaceX uderzył w powierzchnię Księżyca w sposób nieplanowany. (...) Nie jest to jednak powód do niepokoju. W rzeczywistości to technicznie dopuszczalna i bezpieczna metoda utylizacji sprzętu na niskiej orbicie księżycowej" - powiedziała dr Kelsey Young z Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda NASA. Również firma Elona Muska SpaceX potwierdziła, że uderzenie było niezamierzone.