Najnowsze

TOPR-owcy w akcji. Tak było 80 lat temu

Najnowsze

Grupa ratowników TOPR w Tatrach

Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe działa od ponad 100 lat. W tej branży nie ma mowy o urlopie. Co sezon, to nowe wyzwania, ale zawsze jedno priorytetowe - ratowanie życia. To, jak wyglądała praca ratowników w latach 30. i 40. XX wieku, można zobaczyć na zdjęciach opublikowanych przez Narodowe Archiwum Cyfrowe.

TOPR działa od 1909 roku, czyli już 103 lata. Ratownicy zawiesili swoją pracę tylko raz, podczas II Wojny Światowej, ale na prośbę niemieckiego okupanta przywrócili działalność w 1940 r., funkcjonując pod nazwą "Freiwillige Tatra Bergwacht".

W 1952 TOPR został włączony w strukturę Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, ale cztery lata później ratownicy działali już pod nazwą "Grupa Tatrzańska GOPR".

W 1963 r. TOPR po raz pierwszy użył śmigłowca w akcji ratunkowej. Był to SM-1 (polska wersja Mi-1). Przetransportował turystę za złamaną nogą z Doliny Pięciu Stawów do szpitala w Zakopanem. Natomiast psy ratunkowe pierwszy raz pojawiły się w akcji w 1974 r. Pionierem był owczarek niemiecki "Cygan".

W 1991 TOPR usamodzielnił się, wychodząc ze struktur GOPR-u, a W 1999 TOPR przyjęty w poczet członków Międzynarodowego Komitetu Ratownictwa Alpejskiego (IKAR).

Tak było 70 lat temu

Poniższe zdjęcia przedstawiają pracę ratowników w latach 30. i 40. Fotografie prezentują sylwetki ważnych osobistości ratownistwa górskiego z tamtego okresu m.in. gen. Mariusza Zaruskiego, kierownika TOPR, Józefa Oppenheima, Janinę Lateczkową czy Elżbietę Ziętkiewicz.

Fotograf uchwycił akcję szukania zasypanych przez lawine, czy poszukiwania w Dolinie Strążyskiej. Zdjęcia z lat 40. zostały wykonane przez propagandę niemiecką.

W Tatrach wciąż zagrożenie lawinowe

Obecnie w Tatrach obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego (w pięciostopniowej, rosnącej skali) z tendencją rosnącą, poinformował ratownik TOPR, Piotr Konopka. Pokrywa śnieżna jest na ogół związana dobrze, więc nie powinno dochodzić do samorzutnego schodzenia dużych lawin.

Warunki do uprawiania turystyki pieszej są częściowo niekorzystne. - Wyjście w góry powyżej górnej granicy lasu wymaga umiejętności oceny zagrożenia w terenie - ostrzega ratownik dyżurny TOPR, Jakub Hornowski.

Szlaki w wyższych partiach gór są mocno oblodzone. W części reglowej wraz z upływem dnia śnieg pokrywający ścieżki robi się grząski i przepadający.

Ratownicy TOPR przestrzegają, że postępujące ocieplenie może zwiększać zagrożenie lawinowe, szczególnie na stokach nasłonecznionych oraz powyżej 1400 m n.p.m.

Na Kasprowym Wierchu w czwartek rano leżało 195 cm śniegu, a termometry na szczycie wskazywały 12 stopni mrozu.

W Karkonoszach też "dwójka"

Drugi stopień zagrożenia lawinowego obowiązuje też w rejonie Karkonoszy. Z powodu znacznych różnic temperatur w nocy i w ciągu dnia szlaki są mocno oblodzone, a warunki turystyczne bardzo trudne.

Zagrożenie lawinowe występuje przede wszystkim w miejscach odłożenia śniegu, m.in. w zagłębieniach terenowych, żlebach i jarach.

Pokrywa śnieżna w szczytowych partiach gór wynosi od 30 do 135 cm, ale w miejscach odkładania śniegu może dochodzić nawet do 200 cm.

W nocy temperatura może spaść nawet do minus czterech stopni Celsjusza, a w ciągu dnia będzie oscylowała w granicach zera.

Ratownicy ostrzegają, że z powodu spadku temperatur na szlakach występuje bardzo duże oblodzenie. Bezpieczne poruszanie jest możliwe wyłącznie przy umiejętnym użyciu raków.

Na Śnieżce grubość pokrywy śnieżnej wynosi ok. 100 cm, wieje słaby, północny wiatr, widoczność jest ograniczona do ok. 100 m, a temperatura dochodzi do ok. minus czterech stopni.

W Bieszczadach "jedynka"

Natomiast w Bieszczadach nadal obowiązuje pierwszy stopień zagrożenia lawinowego, informuje Wojciech Rząsa z bieszczadzkiej grupy GOPR.

- Zagrożenie lawinowe występuje na stromych, północnych stokach, w miejscach, gdzie wcześniej wiatr nawiał duże ilości śniegu. Dotyczy to m.in. połonin Caryńskiej i Wetlińskiej, a także masywów Tarnicy, Halicza, Małej i Wielkiej Rawki oraz Szerokiego Wierchu - mówi Rząsa.

Ratownik dodaje, że w miejscach, gdzie przebiegają szlaki turystyczne zagrożenie właściwie nie występuje.

W czwartek rano w Bieszczadach termometry wskazywały od zera stopni Celsjusza w Cisnej do czterech stopni mrozu w Ustrzykach Górnych. Jest bezwietrznie lub wieje słaby wiatr.

W Bieszczadach leży od 30 do 140 cm zmrożonego śniegu.

Autor: mm/rs / Źródło: tvnmeteo.pl, PAP

Pozostałe wiadomości