Rój pszczół okupował bagażnik samochodu

Twitter/@guardian, @Rahlouise45Pszczoły ratujące królową obsiadły samochód

W miejscowości Haverfordwest (południowo-zachodnia Walia), doszło do niecodziennego zdarzenia. Tysiące pszczół obsiadły tył samochodu. Owady w każdej chwili mogły zaatakować mieszkańców miasta.

W niedzielę samochód 65-letniej Carol Howarth, mieszkanki hrabstwa Pembrokeshire, przez dobę śledziło ponad 20 tysięcy pszczół. Działo się to, gdy kobieta wracała z wycieczki do rezerwatu przyrody. Kiedy tylko Howarth wysiadła z auta, by udać się na zakupy, pszczoły obsiadły jego tył.

Owady oblegające pojazd zauważył jeden z miejscowych strażników, Tom Moses.

- Nigdy w życiu nie widziałem tylu pszczół w jednym miejscu. To było niesamowite zjawisko - twierdzi Moses. Mężczyzna obawiał się, że tłum gapiów zebrany wokół auta może sprowokować pszczoły do ataku.

Strażnik, razem z dwoma pszczelarzami, przepędził owady z samochodu. To nietypowe zdarzenie miało miejsce w centrum miasta, tuż obok barów, w których czas spędzało wielu ludzi. Dla Mosesa i jego pomocników przedsięwzięcie skończyło się na kilku ukąszeniach.

Pszczoły powróciły

Skąd wziął się rój? Najprawdopodobniej ogromna liczba owadów przybyła na ratunek swojej królowej, która została zatrzaśnięta w pojeździe. Pszczelarze ze Stowarzyszenia Pszczelarzy hrabstwa Pembrokeshire podejrzewają, że do auta mogły zwabić ją słodycze i pozostawione jedzenie.

- Nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało. Wiem, że o tej porze roku rój ma bardzo silny instynkt, by gonić za swoją królową. Być może to było przyczyną ich zachowania - twierdzi Howarth.

Następnego dnia, ku zdziwieniu kobiety, pszczoły wróciły oblegając jej samochód. Zaniepokojona wezwała na pomoc pszczelarzy. Zwabili oni owady do kartonu, a po kilku godzinach udało się ich bezpiecznie pozbyć.

- Pszczoły zostały umieszczone w kartonie za pomocą specjalnych szczotek. Następnie przewietrzyliśmy samochód, by królowa mogła bezpiecznie odlecieć. Obserwowaliśmy, jak setki pszczół odlatują w pogoni za nią. Sam mam około 20 ukąszeń ale to najmniejszy problem. Pracuję jako pszczelarz od ponad 30 lat i nigdy w swojej karierze nie widziałem, by rój tak uparcie gonił za królową. To było naprawdę niesamowite - mówi jeden z uczestników akcji, pszczelarz Roger Burns.

W Polsce niedawno zakończył się projekt "Tradycyjne bartnictwo ratunkiem dzikich pszczół w lasach". Dzięki niemu udało się odbudować kolonie dzikich pszczół.

Projekt "Tradycyjne bartnictwo ratunkiem dzikich pszczół w lasach"
Projekt "Tradycyjne bartnictwo ratunkiem dzikich pszczół w lasach"Nadleśnictwo Augustów, Nadleśnictwo Browsk

Autor: dw/jap / Źródło: theguardian.com

Źródło zdjęcia głównego: Twitter/@guardian, @Rahlouise45

Pozostałe wiadomości