Najnowsze

Los Angeles walczy z ogniem. Schwarzenegger i LeBron musieli opuścić domy

Najnowsze


Strażacy zmagają się z kolejnym pożarem w Kalifornii. W pobliżu Los Angeles pojawił się ogień zagrażający coraz większemu obszarowi. Zniszczonych zostało wiele budynków, a ewakuowało się do tej pory blisko 200 tysięcy ludzi. Bez prądu jest prawie milion odbiorców. W całej Kalifornii obowiązuje stan wyjątkowy.

Pożar o nazwie Getty pojawił się, kiedy dwa poprzednie - Kincade i Tick - nadal trawiły Kalifornię. Wybuchł w poniedziałek w okolicach muzeum sztuki Getty Center, a w ciągu dnia zajął 202 hektary zarośniętych wzgórz wokół autostrady międzystanowej 405.

- To bardzo dynamiczny pożar, a wszyscy mieszkańcy na zachód od autostrady 405 i na południe od Sunset muszą być czujni - przekazali strażacy.

Getty Center jest jedną z największych instytucji artystycznych na świecie. Muzeum jednak nie decyduje się przenosić dzieł sztuki. Według rzeczniczki instytucji, Lisy Lapin, bezpieczniejsze jest ich pozostawienie. Wynika to z faktu, że budynek został zaprojektowany z myślą o kataklizmach takich jak pożary. - Nasze budynki zbudowane są z kamienia, betonu i stali. Zapobiega to dostawaniu się płomieni do wewnątrz budynku - powiedziała Lisa Lapin.

Zagrożone domy celebrytów

Na obszarze zagrożonym pożarem Getty znajdują się domy wielu celebrytów. LeBron James, gwiazda NBA, był jednym z wielu mieszkańców, którzy musieli się ewakuować. Jego dom znajduje się w Brentwood, dzielnicy Los Angeles.

CZYTAJ WIĘCEJ NA eurosport.tvn24.pl.

Ewakuować musiał się również aktor i były gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger.

"Dziś rano ewakuowaliśmy się bezpiecznie. Jeśli znajdujesz się w strefie ewakuacji, nie wygłupiaj się. Wyjedź. W tej chwili jestem wdzięczny za najlepszych strażaków na świecie, prawdziwych bohaterów, którzy narażają się na niebezpieczeństwo, żeby chronić mieszkańców Kalifornii - w poniedziałek napisał Schwarzenegger na Twitterze.

Do opuszczenia swoich domów zmuszeni byli również Kurt Sutter, scenarzysta serialu "Synowie Anarchii" oraz aktor Clark Gregg.

Nie wiedzą o pożarach

Firma PG&E wyłączyła prąd w 970 tysiącach domów w północnej i środkowej Kalifornii. W poniedziałek po zapowiadanym ustąpieniu silnego wiatru, chciała przywrócić energię elektryczną, jednak ogłosiła plany kolejnych przerw w dostawie prądu we wtorek i środę. Według najnowszych prognoz, będą występować kolejne silne porywy.

- Najniebezpieczniejszą sytuację przewidujemy dziś wieczorem - powiedział Marc Chenard, meteorolog z Międzynarodowego Centrum Przewidywania Pogody. Prędkość wiatru w górskim rejonie Los Angeles wzrośnie do 130 kilometrów na godzinę. W środę na północ od San Francisco porywy będą osiągać 110 km/h.

Firma decyduje się wyłączać energię elektryczną ze względów bezpieczeństwa. Chce zapobiegać rozprzestrzenianiu się pożarów wywoływanych przez uszkodzone kable znajdujące się w zaroślach. Poprzednie przerwy w dostawie prądu spotykały się z dużą krytyką ze strony gubernatora jako nieuzasadnione i przeprowadzone na zbyt rozległym terenie.

"Szybko się rozprzestrzenia"

Do tej pory ogień zniszczył co najmniej pięć domów. Nie odnotowano jednak żadnych osób rannych - poinformował na konferencji prasowej Eric Garcetti, burmistrz Los Angeles. Dodał jednak, że najprawdopodobniej straty materialne wzrosną.

- To pożar, który szybko się rozprzestrzenia - powiedział, wzywając mieszkańców strefy obowiązkowej ewakuacji, która obejmuje ponad 10 tysięcy domów i firm, aby szybko opuścili zagrożony teren.

Hrabstwo Sonoma dotknięte zostało w ostatnich dniach pożarem Kincade, który zajął ponad 260 kilometrów kwadratowych terenu. Z jego powodu ewakuowanych zostało niemal 200 tysięcy ludzi. Z ogniem walczyło ponad cztery tysiące strażaków. Zniszczonych zostało wiele budynków. Gubernator wprowadził stan wyjątkowy.

Autor: ps/rp / Źródło: Reuters, CNN

Pozostałe wiadomości