Najnowsze

Borsuk Wanda nie przeżył nocy. "Zapadł w śpiączkę, po której się już nie wybudził"

Najnowsze

Michał Kudawski o borsuku zwanym Wandą
TVN 24Michał Kudawski o borsuku zwanym Wandą

Dla borsuka Wandy alkohol okazał się zabójczy. Zwierzę zdechło dziś w nocy. - Były podjęte wszystkie możliwe próby uratowania mu życia - poinformował Michał Kudawski z Fundacji na Rzecz Zwierząt "Dzika Ostoja".

- Borsuk Wanda, który okazał się samcem, a nie samicą, zdechł między 2 a 3 w nocy - poinformował Michał Kudawski z Fundacji na Rzecz Zwierząt "Dzika Ostoja".

- Jeszcze dziś w nocy lekarz nawadniał borsuka. Zapadł w śpiączkę, po której się już nie wybudził - dodał Kudawski.

Godna śmierć

Weterynarze i pracownicy fundacji zapewnili borsukowi najwyższa opiekę.

- Były podjęte wszystkie próby uratowania go. Zwierzę od razu dostało pomoc. Odszedł w warunkach godnych, bo miał opiekę weterynaryjną, swój boks i posłanie - powiedział Michał Kudawski.

Walka z czasem

Weterynarze próbowali przywrócić Wandę do zdrowia przez 4 dni.

- Jego stan był stabilny, ale bez poprawy - powiedział Michał Kudawski. - Przyjął za duża dawkę alkoholu, jak na swój organizm - dodał.

Borsuk o imieniu Wanda

Wbrew imieniu, jakie nadali borsukowi pracownicy fundacji, był on samcem.

- Na początku było nadane imię Wanda, bo nie mogliśmy stwierdzić płci. Borsuk był zwinięty w kłębek, nie pozwalał się dotykać, był bardzo agresywny. Nie był tak duży, jak powinien być samiec borsuka w naturze.

Piwa ukradła turystom

Niesforny borsuk został przyłapany na tym, jak wypija siedem piw, które wcześniej ukradł turystom w Rewalu. Zwierzę trafiło w ręce straży miejskiej, a później pod opiekę weterynarzy z Fundacji na Rzecz Zwierząt "Dzika Ostoja" w Szczecinie.

- Na miejscu były pootwierane butelki po alkoholu. Borsuk po prostu zerwał kapsle i się tego piwa napił. Przewieźliśmy go ośrodka aby go ratować, ponieważ alkohol spowodował zatrucie - opowiedział Michał Kudawski.

Piją także kury

Jak się okazało to nie był pierwszy przypadek, kiedy zwierzę spożywało alkohol w nadmiernych ilościach.

- Kilka lat temu, kiedy panowała ptasia grypa, dostaliśmy telefon, że wszystkie kury leżą albo na boku albo na plecach, więc było podejrzenie jakiegoś wirusa choroby. Jak się okazało kury z kompostownika pobrały porzeczki, które były wyrzucone z gąsiora i po prostu się upiły - dodał Kudawski.

Autor: AD/mk / Źródło: TVN Meteo

Pozostałe wiadomości