Informacje
  • 300 milionów receptorów w poszukiwaniu koronawirusa. "Psi nos to coś kosmicznego"

    26-11-2020 15:50 Zwierzęta pomagają już na lotnisku w Helsinkach
    Pip pokonała 16 tysięcy kilometrów, aby wrócić do swoich właścicieli Foto: Polska i Świat | Video: Instagram/noplans.justoptions

    Wyszkolone do wykrywania zakażeń koronawirusem psy służą już na próbę na lotnisku w Helsinkach. Na podstawie badań eksperci spodziewają się około 90-procentowej skuteczności, nawet w przypadku osób chorujących bezobjawowo. - Psi nos wykryłby jedną kropelkę krwi, którą rozpuścilibyśmy w sześciu litrach wody - twierdzi prezes Polskiej Ligi Nosework dr Sylwia Trambacz-Oleszak. Materiał programu "Polska i Świat".

    Nosework to trening psiego węchu. Chodzi o takie wyszkolenie czworonoga, aby potrafił wyodrębnić określone zapachy i poinformował o tym trenera. Za prawidłowo wykonane ćwiczenie pies dostaje nagrodę.

    - To jest kwestia zbudowania dobrego, właściwego skojarzenia z poszukiwanym zapachem. Mamy psy, które uczymy skojarzenia z zapachem suszonej skórki pomarańczy, cynamonu czy goździka - mówiła w programie "Polska i Świat" Anna Kunik, instruktorka Polskiej Ligi Nosework.

    Psi nos z 90-procentową dokładnością

    Na podobnej zasadzie szkoli się psy, które mają pomagać w wykrywaniu osób zakażonych koronawirusem. W trakcie treningu wśród kilku próbek zapachowych zwierzę musi wskazać jedną, pobraną od chorego. Najczęściej jest to ślina albo pot.

    - Psy nawet po jednym tygodniu treningu potrafiły już z ponad 90-procentową dokładnością wskazać próbki od pacjentów z koronawirusem - powiedział prof. Tadeusz Jezierski z Instytutu Genetyki i Biotechnologii Zwierząt Polskiej Akademii Nauk.

    Szybki, czuły i tani "test"

    Badania, których wyniki opublikowano w naukowym magazynie "Nature" potwierdziły, że skuteczność "psiego testu" sięga 83-92 procent.

    - Cały świat dąży do szybkiego, bardzo czułego i taniego wykrywania SARS-CoV-2 i to jest zrozumiałe, że próbuje się także wykorzystywać psy. Oby się to udało - podkreśliła prof. Anna Boroń-Kaczmarska, specjalistka chorób zakaźnych.

    Pomoc na lotniskach

    Zwierzęta miałyby być pomocne w dużych skupiskach ludzkich, jak lotniska czy dworce. Dzięki swojemu czułemu węchowi byłyby w stanie rozpoznawać potencjalnego zakażonego, szczególnie bezobjawowego.

    Czego szukają psy?

    - Są to po prostu lotne związki zapachowe, które osoba zakażona wydziela, kiedy oddycha czy poci się, razem z wydzielinami. I zaczynają one krążyć w powietrzu dookoła takiej osoby - opisała Kunik.

    Taka metoda rozpoznawania zakażenia została eksperymentalnie wprowadzona na lotnisku w Helsinkach.  Jest nadal w fazie testów, które odbywają się w specjalnie wyznaczonym punkcie. Jeśli psy wyczują podejrzany zapach, pasażer jest kierowany na tradycyjne badanie na obecność koronawirusa.

    - Potrzeba potwierdzenia podejrzenia zakażenia, które rozpoznał wytrenowany pies diagosta - przyznała prof. Boroń-Kaczmarska.

    Około 300 milionów receptorów

    Skąd u psów takie umiejętności? Jak wyjaśniła prezes Polskiej Ligi Nosework dr Sylwia Trambacz-Oleszak zwierzęta te znaczną część wiedzy o otaczającym świecie czerpią z węchu. To ich najważniejszy zmysł, dzięki blisko 300 milionom receptorów są w stanie 10 tysięcy razy lepiej niż człowiek rozpoznawać zapachy.

    - (Psi nos) to jest coś kosmicznego. Wykryłby jedną kropelkę krwi, którą rozpuścilibyśmy w sześciu litrach wody - podsumowała dr Trambacz-Oleszak.

Podziel się:

Prognoza pogody na Facebooku:

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Po weekendowym załamaniu pogody i ochłodzeniu czeka nas ocieplenie. Sprawdź prog...

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest na skraju pogodnego wyżu Manfred znad Ukrainy....

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Wisi nad nami widmo suszy, gdyż prognozy na najbliższe pół roku są niepokojące. ...