Był 12 sierpnia, tyle że 1654 roku. Na obszarze Rzeczypospolitej wystąpiło głębokie lub nawet całkowite (w zależności od miejsca) zaćmienie Słońca. Siostry benedyktynki z Poznania w swojej kronice zanotowały, że ludzi ogarnął strach.
"Sądny dzień" i pech astronoma
O zaćmieniu Słońca. Bardzo wielkiemi trwogami matematycy ludzi strwożeli, obiecując zatem wielkie i niesłychane dziwy, a niektórzy sądny dzień, radząc być w kościele przez ten czas. My też były przez trzy godziny na modlitwie.Kronika benedyktynek poznańskich z XVII wieku
Data zaćmienia nie była więc tajemnicą, przynajmniej dla niektórych, a zakonnice - mimo surowej klauzury - należały do tych lepiej poinformowanych - zwraca uwagę reporter TVN24 Aleksander Przybylski, który przeglądał zakonne dokumenty. Zagadką pozostaje tylko to, skąd siostry wiedziały o nadchodzącym zjawisku.
Zobacz też: Zaćmienie Słońca 12 sierpnia w Polsce. Gdzie oglądać? Lista miast i dokładne godziny >>>
Kiedy pobożne kobiety z Poznania poświęcały się modlitwie, w Gdańsku zaćmienia Słońca wypatrywał słynny astronom Jan Heweliusz. Miał szansę zobaczyć zaćmienie całkowite, ale nie dopisało mu szczęście. Jak wynika z jego zapisków, po 40 minutach - gdy tarcza słoneczna zasłonięta była mniej więcej w połowie - dalszą obserwację uniemożliwiły gęste chmury.
Prof. Marek Zawilski z Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii opisywał, że Heweliusz nie zrezygnował i zaczął notować co dzieje się w jego otoczeniu. "Największe ciemności odnotował około 10:40. Nie dało się w tym czasie czytać ani odczytywać skal przyrządów pomiarowych, bowiem zrobiło się tak ciemno, jak o godzinie dziewiątej wieczorem" - przytoczył Zawilski.
Tłumy gapiów czekały na widowisko. "Chwilowa trwoga wzięła górę"
Zostawmy już za sobą pechowego Heweliusza, bo na kolejny przystanek naszej podróży w czasie wybrałam wiek XIX, a dokładnie 21 lipca 1851 roku. To data pierwszego sfotografowanego (a przy tym całkowitego) zaćmienia Słońca.
Ówczesne gazety szeroko się o nim rozpisywały. Dziennikarze relacjonowali zarówno przygotowania, nastroje społeczne, jak i samo astronomiczne widowisko. "Od kilku tygodni zjawisko to przez wszystkie usta i pisma obrabiane było na wszystkie strony" - podsumował "Dziennik Warszawski". W dzień zaćmienia, jak donosiła ówczesna prasa, na ulicach Warszawy zgromadziły się tłumy gapiów uzbrojonych w przydymione szkiełka [Uwaga! To nie jest bezpieczne narzędzie do obserwacji. Jak bezpiecznie patrzeć na zaćmione Słońce, dowiesz się z tego tekstu >>>].
Nigdy jeszcze tyle ocz razem nie było wzniesionych do nieba, nigdy astronomia liczniejszych nie miała zwolenników. W Ogrodzie Saskim liczna była publiczność płci obojej. Wszystkich oczy w szkła uzbrojone w jeden punkt utknęły.Gazeta Codzienna
Do Polski, na tę okoliczność, zjechały znane osobistości. "Ich nazwiska mówią same za siebie: Carl Frederik Fearnley, August Ludwig Busch, Otto Wilhelm von Struve, a także Johann Gottfried Galle, który pięć lat wcześniej odkrył planetę Neptun" - opisywał w publikacji Polskiej Agencji Kosmicznej "Gdy dzień zamienia się w noc" popularyzator astronomii Przemysław Rudź. Obserwacje prowadził także wybitny polski astronom Adam Prażmowski. Oprócz samego zaćmienia ciekawość wzbudzały zachowania zwierząt i wygląd roślin, którym również przyglądali się badacze.
Krótko mówiąc, zaćmienie było hitem! Ale też - podobnie jak 200 lat wcześniej - oprócz ciekawości znać o sobie dały lęk i trwoga. Targowiska się wyludniły, bo - jak twierdziła prasa - sprzedawcy obawiali się, że zaćmienie przyniesie coś złego.
Wszystkie Świątynie PAŃSKIE, napełniały się pobożnym ludem; nie bierzemy tego nikomu za złe, zwłaszcza gdy chwilowa trwoga wzięła górę nad ludźmi, i wielu mimo woli może ogarnęła
- odnotował "Kurjer Warszawski". Samo zaćmienie dziennik relacjonował minuta po minucie, drobiazgowo opisując kolorystykę otoczenia, gatunki ptaków, które odezwały się w czasie trwania zjawiska czy gatunki kwiatów, które zamknęły się (jak na noc) w czasie zaćmienia.
O godzinie 4tej min: 40tej, cień już zupełnie zblednął na ziemi, a jak tylko zasięgnęliśmy okiem, wszędzie cała natura zaczęła przybierać kolor fioletowy. (...) O godz: 4 min: 46, znikło Słońce, i ciemność ogarnęła ziemię. (...) Była to chwila szczególniej poważna, niektóre z ptaków, jak wróbel i ziemba, odezwały się w Ogrodzie Botanicznym (...) Wody Wisły przybrały barwę ciemną, i rosa osiadać zaczęła. Gdy się to działo poza miastem, wnętrze jego zaległa cisza, jakaś posępność ogarnęła wszystko dokoła, a pianie odzywających się tu i owdzie kogutów, uzupełniły ten obraz nocy. Noc ta trwała minutę i sekund 40.Kurjer Warszawskipisownia oryginalna
O żalu po zaćmieniu tak pisała "Gazeta Codzienna": "dziwnie zajmujący widok trwał blisko dwie minuty, znikł z powszechnym żalem (...) ozwały się zewsząd głosy: szkoda, że tak prędko!".
Zaćmienie, choć szybko minęło, pozostawiło ślad w postaci pionierskiej fotografii.
Pierwsze w historii zdjęcie zaćmienia Słońca
Przez cały ciąg zaćmienia, znany ze swoich prac dagereotypowych, P. Karol Bayer, zajmował się zdejmowaniem tych wszystkich obrazów Słońca. Na jednym z tych dagereotypów dostrzeżono plamę, jaka miała znajdować się na Słońcu, jakoż zwrócono uwagę, i rzeczywiście dostrzeżono ją przez teleskop z Obserwatorjum.
- donosił "Kurjer Warszawski". Wspomniane fotografie ze stolicy niestety się nie zachowały. Na szczęście w obserwatorium w Królewcu dagerotyp wykonał też Julius Friedrich Berkowski. Kopia dagerotypu Berkowskiego znajduje się w Obserwatorium Uniwersytetu w Jenie i nosi dumne miano pierwszej fotografii zaćmienia Słońca. Oryginał został pokazany na spotkaniu Towarzystwa Astronomicznego w Monachium w 1891 roku. Jego dalszy los nie jest znany.
Zaginął także obraz Marcina Zaleskiego "Zaćmienie słońca w roku 1851" ("Widok Warszawy od strony Pragi"). Wiemy, jak wyglądał - artysta uwiecznił na nim obserwatorów zgromadzonych w pobliżu dawnej Komory Wodnej. Dzieło to jest opisane na stronach Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako utracone:
Całkowite zaćmienia Słońca w Polsce
Oczywiście całkowitych zaćmień Słońca, jakie można było oglądać z terenów Polski, było więcej. Opisanie wszystkich to materiał na - co najmniej jedną - książkę. Jak wyliczyła Polska Agencja Kosmiczna, było ich w sumie aż 17 (włączając zaćmienia obrączkowe). POLSA wymienia je chronologicznie, wraz z wybranymi miejscowościami, w których były widoczne:
- 20 marca 1140 (Słupsk, Władysławowo, Hel),
- 4 września 1187 (Gdańsk, Olsztyn, Warszawa, Białystok, Lublin, Lwów),
- 26 czerwca 1321 (Włocławek, Leszno),
- 16 czerwca 1406 (Szczecin, Kołobrzeg, Świnoujście),
- 7 czerwca 1415 (Wrocław, Katowice, Kraków, Łódź, Kielce, Warszawa, Lublin, Białystok, Wilno),
- 26 czerwca 1424 (Szczecin, Poznań, Toruń, Częstochowa, Łódź, Warszawa, Lublin, Lwów),
- 16 marca 1485 (Zakopane, Stryj, Tarnopol),
- 24 stycznia 1544 (Olsztyn, Płock, Sieradz),
- 12 sierpnia 1654 (Słupsk, Gdańsk, Olsztyn, Siedlce, Biała Podlaska),
- 23 września 1699 (Świnoujście, Piła, Radom, Zamość, Tarnopol),
- 12 maja 1706 (Gdańsk, Poznań, Toruń, Wrocław),
- 13 maja 1733 (Władysławowo, Hel, Braniewo),
- 19 listopada 1816 (Słupsk, Bydgoszcz, Włocławek, Łódź, Warszawa, Rzeszów),
- 8 lipca 1842 (Zakopane, Rzeszów, Przemyśl, Lwów),
- 28 lipca 1851 (Gdańsk, Olsztyn, Warszawa, Białystok, Lublin, Tarnopol),
- 19 sierpnia 1887 (Gorzów Wielkopolski, Poznań, Bydgoszcz, Toruń, Olsztyn, Suwałki, Wilno),
- 30 czerwca 1954 (Suwałki, Sejny).
A na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Oprócz dzisiejszego zaćmienia Słońca na niebie będzie można zobaczyć Perseidy. Więcej w tym tekście: