W sobotni wieczór w południowej Polsce można było obserwować chmurę soczewkowatą. Charakteryzuje się ona specyficznym wyglądem przypominającym soczewkę lub - jak twierdzą niektórzy - statek UFO. Zdjęcie chmury udostępniła Sieć Obserwatorów Burz w mediach społecznościowych. Meteorolog tvnmeteo.pl Arleta Unton-Pyziołek wyjaśniła, co potrzebne jest do ich powstania.
- Chmury Altocumulus lenticularis, czyli soczewki, to wskaźnik występowania stacjonarnych fal górskich - wyjaśniła meteorolog. Jak przekazała, przepływ powietrza na ogół musi być ułożony prostopadle do osi grzbietu górskiego. Wczoraj, na Podhalu i w Tatrach, wiał głównie wiatr północno-zachodni. Przez większość czasu nie był on zupełnie północny, ale to wystarczyło.
Powietrze falowało nad górami
Przepływ wiatru to jednak dopiero jeden z czynników warunkujących powstanie chmur. Synoptyk wyjaśniła, prędkość wiatru na poziomie wierzchołków gór musi być znaczna - wczoraj osiągała średnio 25-50 kilometrów na godzinę, w porywach do 80-100 km/h w szczytowych partiach Tatr. Co najważniejsze, ta prędkość rosła wraz z wysokością. Wysoko w górach nie doszło też do gwałtownego skrętu wiatru ani zmiany kierunku.
W sobotę wieczorem wysoko w atmosferze, na wysokości szczytów i jeszcze wyżej, występowała tak zwana równowaga stała atmosfery. Oznacza to zaleganie stabilnej warstwy, związanej z wyżową inwersją i osiadaniem powietrza.
- Południowa Polska znalazła się na skraju wyżu znad zachodniej Europy. Powietrze nie mogło swobodnie unosić się, nie mogły formować się i piętrzyć chmury kłębiaste. Zamiast tego w rejonie grzbietów górskich, zaburzających przepływ poziomy, powietrze "falowało", a formujące się chmury były tego żywym, widocznym na zdjęciu znakiem - dodała synoptyk.