Informacje
  • Najpierw dywany piasku, potem gradu. Aura nie ma litości dla Australii

    20-01-2020 14:37 Gwałtowna aura nie ustaje

    Największym problemem Australii w ostatnim czasie były pożary buszu. W ostatnim tygodniu sytuacja się zmieniła i pojawiły się upragnione opady deszczu. Niestety, ekstremalna pogoda nie ustaje - nad południowo-wschodnią częścią kontynentu przeszła burza piaskowa, a niecałą dobę później spadł niszczycielski grad.

    Burza z gradem dotarła do stolicy kraju - Canberry - w poniedziałek po południu. Ziemia pokryła się białymi kulami lodu. Ludzie uciekali w popłochu, szukając schronienia, a kierowcy zjeżdżali na parkingi podziemne, żeby ustrzec swoje samochody przed zniszczeniami.

    Gradobicie trwało około 15 minut. Ale kule o średnicy około pięciu centymetrów wystarczyły, aby wybijać szyby w oknach. Według Australijskiego Biura Meteorologicznego burza zmierza teraz na wschód w kierunku nadmorskich miast Sydney, Wollongong i Newcastle. Mogą się tam pojawić niszczycielskie porywy wiatru, gradobicia i ulewny deszcz.

    Burza piaskowa

    Niecałe 24 godziny przed gradobiciem przez Nową Południową Walię przetoczyła się burza piaskowa. W ciągu kilku minut chmura wysokości co najmniej dziesięciu pięter "pochłonęła" budynki i zasłoniła niebo.

    Burza najpierw uderzyła w miasto Narromine w centrum stanu, a następnie przeniosła się na wschód do miasta Dubbo. Stamtąd skierowała się na południe do miasta Parkes. Chmura była nie tylko wysoka, ale również długa - mogła się rozciągać na wiele kilometrów.

    To pyłowe zjawisko zostało wywołane najprawdopodobniej przez gwałtowny wiatr w okolicy. W Perks wiało w porywach do 95 kilometrów na godzinę, a w Dubbo do 107 km/h. Połączenie wiatru z wyschniętą przez suszę glebą sprawiło, że pył i kurz z łatwością się unosił.

    Pył z burzy piaskowej został zmyty przez deszcz, który spadł na Dubbo i Parkes. Opady były również ulgą dla strażaków, którzy od miesięcy walczą z pożarami na terenie Nowej Południowej Walii. Nie były jednak wystarczające, by ugasić wszystkie płomienie i zapewne nie będą wystarczające, by zakończyć trwającą od lat suszę.

    Ogień nadal płonie

    Tegoroczny sezon pożarowy w Australii trwa od października. Od tego czasu zginęło 29 osób i - według szacunków Uniwersytetu w Sydney - nawet miliard zwierząt. Zniszczonych zostało ponad 2,5 tysiąca domów.

    Kilka deszczowych i chłodniejszych dni zmniejszyło liczbę aktywnych pożarów. W niedzielę w Nowej Południowej Walii nadał płonęło 90 pożarów. Niestety, sprzyjająca strażakom pogoda nie będzie trwała długo. Według synoptyków upał i silny wiatr powrócą już pod koniec tygodnia.

  • przepowiednia
    sprawdza się przepowiednia o rychłym końcu świata będzie siedem plag kolejna będzie szarańcza
    com /2020-01-20 16:35

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Zaraz po ciepłym weekendzie czeka nas szokująca zmiana temperatury....

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest pod wpływem wyżu Nicole znad Rumunii. Napływa do nas ciepłe powietrz...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Nastała astronomiczna wiosna. Jednak patrząc na piątkową pogodę, zimowa aura nie...