Informacje
  • Wiatr zrywał dachy, przewracał drzewa. Skutki niszczycielskich burz

    14-06-2019 08:47 Gwałtowna pogoda w Polsce
    Zniszczenia po burzach w Rakowcu koło Kwidzyna TVN24

    Od czwartku strażacy wyjeżdżali 825 razy, z czego 654 interwencje dotyczyły silnego wiatru i opadów deszczu - poinformował w piątek rano rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej starszy brygadier Paweł Frątczak.

    - Od czwartku do dzisiejszego poranka było 825 interwencji. Mówimy tylko o interwencjach związanych z usuwaniem skutków burz, silnych wichur i opadów deszczu. W czwartek było około 680, a w piątek ponad 150 - mówił we "Wstajesz i wiesz" na antenie TVN24 rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej starszy brygadier Paweł Frątczak.

    Dodał, że w czwartek najwięcej interwencji odnotowano w województwach: warmińsko-mazurskim (ponad 200), pomorskim, łódzkim i zachodniopomorskim.

    Uszkodzone dachy

    Ponad 600 interwencji związanych było z usuwaniem przede wszystkim skutków silnych wichur, czyli połamanych i powalonych drzew.

    - Jest kilka uszkodzonych i zerwanych dachów, głównie na Warmii i Mazurach i w województwie pomorskim - mówił Frątczak. Tłumaczył, że dachy zostały zabezpieczone folią, aby ograniczyć powstałe już straty. - Pozostałe interwencje, a było ich około 200, to jest wypompowywanie wody z zalanych piwnic budynków - dodał. W Warszawie odnotowano kilka interwencji (związanych z drzewami i z pompowaniem wody).

    - Powiaty sztumski i kwidzyński najbardziej ucierpiały w województwie pomorskim, podobnie jak i Ostróda oraz powiat elbląski i braniewski w województwie warminsko-mazurskim. Biorąc pod uwagę intensywność opadów deszczu, o których mówią i ostrzegają synoptycy, żadna instalacja burzowa nie jest w stanie odprowadzić takiej dużej ilości wody. To jest opad miejscowy wynoszący kilka, kilkanaście litrów wody na metr kwadratowy. Stąd też te niejednokrotne zalania - tłumaczył rzecznik PSP. Podkreślił, w ciągu ostatniej doby z powodu warunków pogodowych nie ucierpiała żadna osoba.

    Po przejściu burzowego frontu bez prądu pozostaje około czterech tysięcy odbiorców (stan na godzinę 6). W województwie małopolskim prądu nie ma 1200 odbiorców, podlaskim 953, warmińsko-mazurskim - 952, pomorskim - 950. Jak informuje Grzegorz Świszcz z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, prace naprawcze trwają.

    Posłuchaj całej rozmowy z rzecznikiem komendanta głównego PSP st. bryg. Pawłem Frątczakiem:

    Połamane drzewa i zerwane dachy

    "Uwaga! Po południu i w nocy (13/06) silny wiatr, burze i grad. Możliwe przerwy w dostawie prądu. Nie chowaj się pod drzewami. Jeśli możesz, zostań w domu" - SMS tej treści rozesłało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w czwartek po południu do osób przebywających na terenie 12 województw. Alarm obowiązywał do godziny 6 rano w piątek.

    W nocy z czwartku na piątek burze przechodziły przez środkowe regiony kraju. Grzmiało i intensywnie padało między innymi w Warszawie.

    >>> ZOBACZ BURZĘ W WARSZAWIE

    >>> ZOBACZ PIORUNUJĄCY SPEKTAKL

    Zalane tereny

    Burze przechodziły przez Polskę od zachodu. W czwartek przez teren powiatu kwidzyńskiego przetoczyła się nawałnica.

    - Zdarzenia głównie dotyczyły zalanych terenów, pomieszczeń, obiektów.Kilka dotyczyło bezpośrednio budynków i zerwanych dachów - mówił w czwartek młodszy kapitan Krzysztof Skoczek ze straży pożarnej w Kwidzynie.

    Na Śląsku intensywnie pracowali strażacy z Rybnika. Przeszła tam krótka, bardzo intensywna burza z gradem. Wezwania dotyczyły dużych powalonych konarów lub niewielkich drzew.

    Pożar w domu w Wielkopolsce

    Jak mówił w czwartek młodszy brygadier Zbigniew Szukajło z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pile, podczas burzy, która przeszła w czwartek przez północną Wielkopolskę, piorun uderzył w dom wielorodzinny w Łobżenicy.

    - Działania na miejscu prowadziło dziewięć zastępów straży. Co najważniejsze, nie ma osób poszkodowanych. Jeszcze przed przybyciem pierwszych zastępów z budynku ewakuowało się sześć osób, w tym dwoje dzieci - powiedział Szukajło.

    Jak dodał, "od uderzenia piorunu w maszt zapaliła się instalacja elektryczna w budynku, wybuchł pożar. Nadpalona została konstrukcja drewniana dachu i poddasza". - Działania były bardzo utrudnione ze względu na duże zadymienie i ciężko było zlokalizować źródło pożaru - podkreślił.

    Interwencje na Pomorzu

    W czwartek po południu dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku Krzysztof Szewel przekazał, że zgłoszenia w regionie głównie dotyczyły podtopień i drzew tarasujących drogi. Doszło też do uszkodzenia dachów sześciu budynków mieszkalnych i gospodarczych: dwóch w Mikołajkach Pomorskich i czterech w Dzierzgoniu.

    Powalone silnymi podmuchami wiatru drzewa zatarasowały w okolicy Sztumu drogę krajową 55. Straż usunęła wiatrołomy i szosa jest przejezdna. Padające drzewa spowodowały też zerwanie kilkunastu napowietrznych linii energetycznych.

    Piorun uderzył w magazyn

    Jak poinformował rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi Łukasz Górczyński, najprawdopodobniej wyładowanie atmosferyczne było przyczyną ognia, który w czwartek około godziny 16 pojawił się w przewodach wentylacyjnych budynku magazynowego firmy odzieżowej przy ul. Traktorowej 148/158. Na miejscu interweniowało siedem jednostek straży pożarnej.

    Konieczna była ewakuacja 450 osób. Pożar został opanowany, a w jego gaszeniu brało udział siedem jednostek straży pożarnej.

    Groźnie też na Warmii i Mazurach

    - Na Warmii i Mazurach skutki nawałnic to w większości powalone drzewa tarasujące drogi - podał w czwartek rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Olsztynie starszy kapitan Rafał Melnyk.

    W powiecie elbląskim strażacy usuwali około 20 połamanych drzew, w tym drzewo, które oparło się o budynek mieszkalny. Inne drzewo przewróciło się na samochód. Nie było poszkodowanych. W powiecie ostródzkim wiatr zerwał dach z budynku gospodarczego. Między Pieniężnem a Sawitami drzewo przewróciło się na tory.

    Na trasie S7 Gdańsk-Warszawa podmuch wiatru przewrócił na wysokości Pasłęka samochód ciężarowy. Policja poinformowała, że ciężarówka już została postawiona na koła i trasa jest przejezdna. Między Mrągowem a Giżyckiem, w Wilkasach ulewa zalała drogę krajową nr 59. Jezdnia była nieprzejezdna na długości 200 metrów. Wodę z drogi wypompowywali strażacy.

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Po weekendowym załamaniu pogody i ochłodzeniu czeka nas ocieplenie. Sprawdź prog...

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest na skraju pogodnego wyżu Manfred znad Ukrainy....

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Wisi nad nami widmo suszy, gdyż prognozy na najbliższe pół roku są niepokojące. ...