Informacje
  • Relacja Polki z zalanego Houston: schroniliśmy się u znajomych, mieszkamy u nich do dziś

    29-08-2017 10:48 Harvey niszczy Houston
    Relacja Polki z zalanego Houston: schroniliśmy się u znajomych, mieszkamy u nich do dziś

    Ludzie szukają schronienia przed przybierającą wodą

    PAP/EPA/Zachary West

    Huragan Harvey przyniósł zniszczenie: nieprzerwane opady sprawiły, że woda wdziera się do domów mieszkańców Houston i okolicznych miejscowości. Przeczytaj relację Polki.

    Harvey pojawił się na wybrzeżu Teksasu w nocy z piątku na sobotę i od kilku dni nie opuszcza kontynentu. I choć siła wiatru bardzo szybko spadła z kategorii czwartej do drugiej i pierwszej, potężne ulewy zmusiły ludzi do masowych ewakuacji.

    Władze Dallas postanowiły otworzyć kolejny schron, przygotowany dla pięciu tysięcy osób. Niestety, miejsca w schronach zapełniają się w zastraszającym tempie w miarę tego, jak woda przelewa się do domów.

    Mieszkanka Houston Ewa Sęk postanowiła podzielić się z nami swoją dramatyczną historią.

    "Woda do kolan"

    - W sobotę rano jedliśmy śniadanie z rodziną, gdy zadzwoniła moja znajoma, że tonie ich samochód i czy możemy im pomóc - relacjonuje Polka. - Postanowiliśmy to zrobić i pojechaliśmy do miasteczka oddalonego o 20 minut od nas. Niestety, samochodu nie udało nam się wydostać. Zabraliśmy ich ze sobą, żeby odwieźć ich do hotelu, ale autostrada była już zamknięta, więc wzięliśmy ich do siebie. Z trudem dojechaliśmy do naszego domu, zajęło to trzy godziny zamiast 20 minut. Nie mieliśmy pojęcia, czy uda nam się wjechać w naszą ulicę, ale - choć z trudem - nam się to powiodło - informuje.

    - Weszliśmy do domu z nadzieją, że wszystko będzie w porządku, choć woda sięgała do połowy podjazdu. Próbowaliśmy uszczelnić drzwi i okna. Mieliśmy nadzieję, że woda dostanie się tylko do garażu, ale po trzydziestu minutach musieliśmy opuścić dom, bo woda była po kolana - opowiedziała Polka.

    Sąsiedzka pomoc

    - Przygarnęli nas sąsiedzi, którzy mieli dwupoziomowy dom - wspomina. - Czekaliśmy na łódki, ale te jeszcze nie podpływały, bo nie było nikogo do pomocy. Nie wiedzieliśmy, co robić, bo było nas siedem osób - relacjonuje Ewa Sęk.

    - Zdecydowaliśmy, że musimy się ewakuować, chociaż wciąż mieliśmy dużo miejsca, nim dosięgnie nas woda. Obawialiśmy się, co będzie w nocy, bo nie mieliśmy pojęcia, w jakim tempie to będzie przybywać - kontynuuje. - Ewakuowaliśmy się po dwie osoby, przy czym my dopiero na końcu, wczoraj wieczorem. Na szczęście później pewien nieznajomy podwiózł nas pickupem i schroniliśmy się u znajomych tylko z dwiema torbami, które udało się nam zabrać. Mieszkamy u nich do dziś - zakończyła.

    Houston, macie problem

    To jedna z wielu dramatycznych historii ludzi, którzy zostali bez dachu nad głową i - być może - nie mają dokąd wrócić. Tymczasowe schrony to nie rozwiązanie: gdy woda opadnie, niektóre domy nie tylko będą nie do poznania - część z nich nie nada się już nigdy do zamieszkania.

    Harvey uderzył w stan Teksas w sobotę o godzinie 6 naszego czasu. Został wtedy zakwalifikowany jako huragan czwartego - w pięciostopniowej skali - stopnia. Towarzyszył mu wiatr dochodzący w porywach do 215 km/h, co sprawiło, że był najsilniejszą burzą w tym stanie od 1961 roku.

    Harvey przekształcił się w burzę tropikalną, która przyniosła wyjątkowo ulewne opady deszczu. Meteorolodzy szacują, że wokół Zatoki Meksykańskiej w najbliższych dniach spadnie tyle deszczu, co w ciągu całego roku.

    Ludzie bezdomni

    Trwa akcja niesienia pomocy osobom zagrożonym powodzią. Do prowizorycznych schronień, np. w salach sportowych, przyjęto dotąd 5,6 tys. osób - przekazał w poniedziałek burmistrz Houston Sylvester Turner.

    W sumie służby dostały około sześć tysięcy zgłoszeń z prośbą o ratunek. Dwa tysiące osób uratowano z zalanych domów albo samochodów. Tysiące ratowników pokonują zalane wodą ulice Houston, w poszukiwaniu osób potrzebujących pomocy. Poziom wody w wielu miejscach sięga kilkudziesięciu centymetrów. Zamknięto oba lotniska i co najmniej dwa szpitale.

    Szacuje się, że w całym stanie Teksas ponad 450 tys. osób potrzebuje pomocy, a ponad 30 tys. osób trzeba będzie zapewnić dach nad głową. W Dallas otwarto kolejny już schron dla powodzian, który może pomieścić pięć tysięcy osób.

    Ofiary żywiołu

    Co najmniej 14 osób zginęło na skutek powodzi w Teksasie na południu USA, wywołanych przez huragan Harvey, który później osłabł do burzy tropikalnej - poinformowała we wtorek telewizja Fox News.

    Spośród 14 ofiar śmiertelnych, potwierdzonych przez władze Teksasu w poniedziałek wieczorem czasu miejscowego, sześć straciło życie w hrabstwie Harris, obejmującym metropolię Houston. Jedna zginęła w nadmorskiej miejscowości Rockport na południowym zachodzie stanu i jedna w miejscowości La Marque około 80 km na południe od Houston oraz kolejna w Porter na północ od Houston.

    Obejrzyj relację z Houston:

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Po weekendowym załamaniu pogody i ochłodzeniu czeka nas ocieplenie. Sprawdź prog...

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest na skraju pogodnego wyżu Manfred znad Ukrainy....

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Wisi nad nami widmo suszy, gdyż prognozy na najbliższe pół roku są niepokojące. ...