Informacje
  • Rim Fire to czwarty największy pożar w Kalifornii. Zaczął się w hodowli marihuany?

    02-09-2013 10:30 Z ogniem walczy 5 tys. ludzi

    Pustoszący Kalifornię ogromny Rim Fire został uznany za czwarty największy pożar historii stanu. Władze podały, że strażakom udało się w weekend spowolnić jego rozprzestrzenianie. Walka z ogniem nie ustaje - ostatnio włączono do niej bezzałogowe drony.

    Do niedzieli Rim Fire wypalił już około 89 tys. ha terenu, głównie na obszarze Stanislaus National Forest, rozciągającym się w sąsiedztwie zachodniej krawędzi parku Yosemite. W samym rezerwacie spłonęło około 6 proc. tamtejszych pustkowi. Kalifornijski Departament Leśnictwa i Ochrony Przeciwpożarowej ocenił, że to czwarty największy pożar w historii tego stanu. Według danych tej instytucji wszystkie pięć największych pożarów miało miejsce po 2007 r.

    Chociaż przyczyna pożaru wciąż pozostaje przedmiotem badań, przedstawiciel lokalnych władz posiadający wiedzę o postępach w śledztwie powiedział na spotkaniu z mieszkańcami pobliskiego osiedla Twain Harte, że mógł on się zacząć na nielegalnej plantacji marihuany.

    Pomagają więźniowie i drony

    Nie było konieczności zamykania nowych terenów na obszarze parku. W akcji gaśniczej uczestniczy obecnie 5 tys. ludzi - głównie kalifornijskich strażaków. Pomaga im blisko 700 specjalnie przeszkolonych więźniów ze stanowych zakładów karnych.

    Działania ludzi wspomagają bezzałogowe drony wojskowe. Pomagają strażakom ocenić sytuację na płonących terenach. - To jest bardzo rozległy ogień, bardzo duży pożar, więc obejrzenie wszystkich miejsc jest praktycznie niemożliwe - wyjaśniał kapitan Jeremy Salizzoni ze straży pożarnej San Diego. Jak podały w niedzielę władze, na walkę z ogniem przeznaczono już ponad 60 mln dol. ze środków stanowych i federalnych.

    Chronią sekwojowe gaje

    Wśród atrakcji, które potencjalnie mogą się znaleźć na ścieżce ognia, znajdują się dwa gaje słynnych sekwoi.  - Pracujemy ciężko, żeby je ochronić - mówiła Leslie Auriemmo, rzeczniczka służb uczestniczących w akcji. Strażacy przeprowadzili kontrolowane wypalenia w okolicach tych gajów, żeby oczyścić teren ze śmieci, które mogłyby wzmóc natężenie ognia i zwiększyć zagrożenie dla cennych drzew.

    Specjaliści zaznaczają, że ogień o niewielkiej intensywności może nawet przysłużyć się sekwojom, pomagając w uwolnieniu ich nasion z szyszek i oczyszczając glebę, w której będą kiełkować.

    Dym zepsuł turystom weekend

    Chociaż według zapewnień kierownictwa parku Yosemite Rim Fire nie zagraża odwiedzającym rezerwat, popsuł ostatni weekend letniego sezonu turystycznego. Ograniczający widzialność gęsty dym z pożaru skierował się do Doliny Yosemite, utrudniając podziwianie tamtejszych słynnych skalnych formacji, wodospadów i roślinności. Jednak tamtejsze służby pożarowe poinformowały, że zadymienie wyraźnie zmniejszyło się po południu dzięki zmianie wiatrów.

    Rocznie rezerwat odwiedza około 4 mln osób, większość z nich właśnie w letnim szczycie - od czerwca do sierpnia. Tylko w sierpniu przeciętnie liczba gości sięga 620 tys., ale w tym roku ze względu na pożar, który wybuchł w połowie miesiąca, ta liczba wyraźnie się zmniejszyła.


  • plantatorzy
    sie wyluzowali
    ~nickave /2013-09-02 16:22
  • gdzie
    Beznadziejna próba przyciągnięcia czytelnika.Gdzie tu mowa o marihuanie?
    ~bassty /2013-09-02 13:52
  • Pewnie fan palikota....
    .... za dużo wypalił to i odrazy pożar sprawił .
    ~Poldek /2013-09-02 11:39

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Przed nami kilka cieplejszych dni, ale zimno jeszcze na chwilę wróci....

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest pod wpływem wyżu Nicole znad Rumunii. Napływa do nas ciepłe powietrz...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Nastała astronomiczna wiosna. Jednak patrząc na piątkową pogodę, zimowa aura nie...