Pogoda
Dodaj lokalizację
Aktualna temp.: 5°C 9°C 1°C Zachmurzenie duże
zwiń
Informacje
  • "W Polsce nie zawsze da się latać. Czasami nawet wrony chodzą na piechotę"

    01-08-2011 15:21 Sprawdź, co sprzyja pilotom szybowców i jak wyglądają zawody
    "W Polsce nie zawsze da się latać. Czasami nawet wrony chodzą na piechotę"

    Szczęśliwy powrót na lotnisko zawsze cieszy

    fot. Sebastian Kawa

    Słowacka Nitra, gdzie rozegrano tegoroczne Szybowcowe Mistrzostwa Europy, to miejsce, w którym warunki naturalne sprzyjają szybownikom. Przekonajcie się, co tak wyjątkowego jest w słowackim niebie.

    Są takie miejsca na świecie, jak chilijska część Andów, Kalifornia, góry Atlas czy Omarama w Nowej Zelandii, gdzie można latać na szybowcach codziennie i przez cały rok. Z pewnością do takich stref nie da się zaliczyć naszego regionu, bo przez większość ostatnich dni nawet wrony chodziły w Polsce na piechotę.

    Gdy niże wędrują swoim zwykłym torem znad Atlantyku przez Wyspy Brytyjskie, Morze Północne i Skandynawię, nasz kraj omiatają szybko kolejne fronty, przez co pogoda, na ogół dość przyzwoita, zmienia się w kilkudniowych cyklach.

    Jednak dość często, w szczycie lata, mały niż dryfujący znad północnych Włoch, kotwiczy nad Niziną Węgierską. Wirując zasysa chłód z północy, a wilgotne i ciepłe powietrze znad Adriatyku albo Morza Czarnego zrzuca balast wodny w naszym regionie, powodując powodzie.

    W okolicach grodu kniazia Pribiny

    Tegoroczne Szybowcowe Mistrzostwa Europy rozgrywano w Nitrze na Słowacji. Okolice tego bardzo starego słowiańskiego grodu są dobrym miejscem do życia i dla szybowników. Wierzyć się nie chce, jak skutecznie małe, w porównaniu do prawdziwych gór, kopczyki Beskidów i Fatry chronią ten żyzny zakątek ziemi przed chłodem i wilgocią z północy.

    Gdy u nas na polach dominuje zieleń, tu kończą się żniwa i sady kuszą różnorodnością dojrzałych owoców. A przecież z Bielska mamy tu tak daleko jak do Częstochowy.

    Z lotniska położonego na skraju gór, podczas suchych pogodnych dni, można wykonywać piękne loty w różnorodnych warunkach górskich, a gdy szczyty skryte są w chmurach, szansę do latania stwarza nizina Panonii.

    Z wodnikami nie wygrasz

    Na zjawiska wielkoskalowe w atmosferze nie ma mocnych. Także i tu, przez całe dwa tygodnie zawodów, cały nieboskłon przykryty był szczelną opończą chmur warstwowych nieszczędzących deszczu, a gdy na moment pokazywało się słońce, błyskawicznie rozwijały się burze. Wzmocnione na górach podczas wędrówki na północ, dopełniały obficie zlewnię Wisły i Odry.

    Wydawało się, że wcale nie rozegramy zawodów, lecz czujność, pełna mobilizacja pilotów oraz obsługi, w dobie bogatych informacji meteorologicznych, pozwoliły na to, że wykorzystaliśmy każdą szansę na latanie bezsilnikowe. Dzięki temu w parogodzinnych prześwitach rozegrano cztery konkurencje.

    Na Sebastiana Kawę nie ma mocnych

    Wyścigi w takich warunkach to wielka loteria, bo nie ma czasu na manewry taktyczne, a każdy błąd czy zła ocena lokalnych warunków może się skończyć lądowaniem w polu lub stratami nie do odrobienia. Sebastian, który z racji doskonałej znajomości specyfiki gór i wyjątkowych walorów najlepiej czuje się wśród skalnych grzebieni, nie miał tu łatwego zadania, ponieważ piloci zamiast ścigać się nad pasmami Matra, Fatra,Tatra, zmuszeni byli do rozpoznawania z małej wysokości topografii okolic Żabokrekow i innych naddunajskich sadyb.

    W górach są różne możliwości urwania się od konkurentów, natomiast w tych nędznych warunkach w jakich latano, każdy ruch naszego lidera był pod baczną, zbiorową kontrolą. Mimo to Sebastian, który od wielu już lat wygrywa niemal wszystkie zawody w jakich uczestniczy, po raz kolejny wybronił się przed międzynarodowym naporem i do swej kolekcji dorzucił jedenasty medal z najważniejszych zawodów szybowcowych.

    Sukces to znaczący, bo jest to prymat w dyscyplinie, która nie daje szans na zwycięstwo reprezentantom opóźnionego cywilizacyjnie kraju, a nasz pilot po raz kolejny utarł nosa tym, którzy zwykli patrzeć z przymrużeniem oka na naszą nację.

    Tomasz Kawa, ojciec Sebastiana Kawy

    Sebastian Kawa lata na szybowcach od 1988 r. Zdobył już dziesięć złotych medali mistrzostw Świata i Europy, kontynuując w ten sposób lotniczą pasję swojego ojca. Zanim zasiadł z sterami pływał na żaglówkach, zdobywając medale w klasach Optymist, Kadet i "420". Z zawodu lekarz.

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl!

Blogi

Tomasz Wasilewski

alt

Przed nami kilka cieplejszych dni, ale zimno jeszcze na chwilę wróci....

Wojciech Raczyński

alt

Polska jest pod wpływem wyżu Nicole znad Rumunii. Napływa do nas ciepłe powietrz...

Arleta Unton-Pyziołek

alt

Nastała astronomiczna wiosna. Jednak patrząc na piątkową pogodę, zimowa aura nie...