Do niebezpiecznej sytuacji doszło w czwartek około godziny 15.30 na terenie małego centrum handlowego w Pruszczu Gdańskim. Pani Dominika opowiedziała redakcji Kontaktu24 o tym, co ją spotkało.
- Szłam z parkingu w stronę sklepu, aby odebrać paczkę. Nagle usłyszałam huk i poczułam lekkie szarpnięcie z boku. Nie wiedziałam kompletnie, co się stało. Byłam zdezorientowana. Sekundy później zobaczyłam leżącą kilka centymetrów obok mnie jedną z szyb, które są zamontowane w ciągu linii sklepów. Spadła pod ciężarem nagromadzonego lodu i śniegu. Leżała może dwa centymetry ode mnie. Na szczęście tylko mnie drasnęła. Rozcięła mi kurtkę na plecach i na rękawie, na bucie też mam spore rozcięcie. Poza zniszczoną odzieżą nic mi się nie stało. Cudem nikogo nie było obok mnie - opowiadała.
Pani Dominika dodała, że szybko o sprawie powiadomiono policję. - Byłam szoku, chwilę nie wiedziałam co się właściwie stało. Na policję zadzwonił mężczyzna, który widział całe zdarzenie. Szybko zareagował. Pomógł mi. Po 15, może 20 minutach przyjechał zarządca budynku - zrelacjonowała.
Zdarzenie w Pruszczu Gdańskim (Pomorskie)
Sprawą zajęła się policja
O zdarzenie zapytaliśmy aspiranta Karola Kościuka, oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim.
- Wczoraj w godzinach popołudniowych złożyła zawiadomienie pani, która stwierdziła, że na miejscu mini centrum handlowego oderwał się daszek szklany, który wisiał nad wejściem jednego z lokali. Policjanci przyjęli zawiadomienie. Trwają w tej chwili czynności. Badamy okoliczności, przyczyny tego zdarzenia - przekazał w piątek.
Policjant podkreślił, że na razie nikt nie został ukarany. Funkcjonariusze ustalą też, czy szklany dach mógł oderwać się w wyniku przeciążenia śniegiem.
Autorka/Autor: asz, MAK/ tam
Źródło: Kontakt24
Źródło zdjęcia głównego: Kontakt24