18-letni Michał G. we wtorek przed południem w Sądzie Rejonowym w Wejherowie usłyszał wyrok za spowodowanie wypadku, do którego doszło w nocy z 10 na 11 listopada ubiegłego roku pomiędzy miejscowościami Kurowo i Choczewko (woj. pomorskie). Kierujący miał wówczas 17 lat.
Na sali rozpraw był obecny Michał G., jego rodzina, bliscy zmarłych nastolatek oraz ich znajomi.
Oskarżony odpowiadał za spowodowanie wypadku drogowy ze skutkiem śmiertelnym. Nastolatek przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, ale kilkukrotnie zmieniał swoje wyjaśnienia.
- Oskarżony ma prawo się bronić i w czasie postępowania zarówno przygotowawczego, jak i sądowego zmieniać swoje wersje, celem uniknięcia surowszej kary. Aczkolwiek wersję o rzekomym potrąceniu go w rękę prokuratura uznała jedynie za nieudolną linię obrony - oceniła prokurator Agata Gonet-Kass z Prokuratury Rejonowej w Wejherowie.
W uzasadnieniu sąd podkreślił, że wina oskarżonego nie budzi wątpliwości, a ustalając stan faktyczny, sąd oparł się na zeznaniach świadków, dokumentacji powypadkowej, opiniach biegłego oraz częściowo na wyjaśnieniach oskarżonego.
Sędzia Natalia Kaźmierczak w uzasadnieniu powiedziała, że sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego, że przyczyną utraty panowania nad pojazdem był wywołany nagłym zachowaniem siedzącej obok pasażerki. Sąd uznał, że oskarżony umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego, prowadząc auto po użyciu alkoholu i przekraczając prędkość przy braku umiejętności do kierowania samochodem. Wymierzając karę sąd wskazał, że mimo młodego wieku, nie zachodzą warunki do poprzestania na środkach wychowawczych, leczniczych albo poprawczych, a zachodzi konieczność wymierzenia oskarżonemu kary.
- Zważyć należy na bardzo wysoki stopień szkodliwości czynu, a zwłaszcza rozległość przestępnych skutków w postaci śmierci dwóch młodych osób. Ponadto rażące naruszenie podstawowych zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym - uzasadniała sędzia Kaźmierczak.
Zwróciła uwagę, że podsądny w ciągu ostatnich sześciu miesięcy przed wypadkiem był dwukrotnie zatrzymywany przez policję pod wpływem alkoholu (nie prowadząc pojazdu) i kierowano w tych sprawach zawiadomienia do sądu rodzinnego.
Sąd zaznaczył, że wymierzając karę młodocianemu kierował się głównie tym, żeby sprawcę wychować (Michałowi G. groziło do 8 lat więzienia), a uwzględniając całokształt okoliczności podmiotowych i przedmiotowych sprawy sąd wymierzył oskarżonemu karę pięciu lat pozbawienia wolności.
Jako okoliczności łagodzące sąd potraktował młody wiek sprawcy, który popełnił czyn, jako nieletni, wyrażenie skruchy oraz dotychczasową niekaralność.
Prokuratura oraz rodziny ofiar nie kryją zadowolenia z zasądzonej kary. - Maksymalnie mógł dostać 8 lat, dostał 5. My to rozumiemy. Nie zamierzamy składać apelacji. Uważamy wyrok za sprawiedliwy - powiedział szwagier jednej z nich.
Dodał, że rodzina oskarżonego twierdzi, że winni byli wszyscy. - My tak nie uważamy, kierownica w samochodzie jest jedna i tylko jedna osoba tę kierownicę trzymała podkreślił.
Obrona nie wyklucza apelacji
Wyrok jest nieprawomocny. - W przepisanym przez prawo terminie zostanie złożony wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku. Chcemy poznać szczegółowe motywy, jakimi kierował się sąd. Szczególnie przy wymiarze kary. Oskarżony od początku nie kwestionował swojego sprawstwa w przedmiotowym zdarzeniu. Po zapoznaniu się z pisemnymi motywami, jakimi kierował się sąd, po konsultacji z klientem zostanie podjęta decyzja o ewentualnym zaskarżeniu wyroku - przekazał po rozprawie obrońca Michała G. adwokat Rafał Kulwikowski.
Oskarżony prosił o sąd o to, by do momentu rozpoczęcia odbywania kary mógł być na wolności, jednak sąd do tego wniosku się nie przychylił i przedłużył wobec niego areszt do 12 listopada 2026 r.