Prokuratura chce przesłuchać notariusza w sprawie kawalerki Nawrockiego. Sąd zwolnił go z tajemnicy
Okoliczności transakcji dotyczącej mieszkania między rodziną Nawrockich a Jerzym Ż. są obecnie przedmiotem postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Śródmieście. Śledztwo dotyczy art. 286 Kodeksu karnego, czyli oszustwa.
Jak przekazał w rozmowie z portalem tvn24.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński, prokurator wystąpił do sądu o zwolnienie notariusza z tajemnicy notarialnej. 26 czerwca sąd wydał zgodę w tej sprawie.
- Decyzja sądu jest nieprawomocna. Gdy się uprawomocni, notariusz zostanie przesłuchany przez prokuratora - poinformował.
Dodał, że na tym etapie nie można wskazać terminu czynności.
- Jeżeli notariusz złoży zażalenie, sprawa trafi do sądu wyższej instancji. Jeśli nie, decyzja się uprawomocni i wtedy prokurator będzie mógł wyznaczyć termin przesłuchania - wyjaśnił prokurator.
Na razie nie wiadomo, czy zeznania notariusza mogą mieć wpływ na ewentualne dalsze czynności wobec Karola Nawrockiego. Ta decyzja będzie należała do prokuratora prowadzącego postępowanie.
Kawalerka Karola Nawrockiego
Sprawa kawalerki Jerzego Ż. to pokłosie publikacji Onetu, który w czasie kampanii wyborczej ujawnił, że - wbrew deklaracjom - ówczesny kandydat na urząd prezydenta Karol Nawrocki nie jest właścicielem jednego, lecz dwóch mieszkań. Oprócz mieszkania rodzinnego posiada również kawalerkę. Jak tłumaczył Nawrocki i jego sztab, przejął ją od starszego mężczyzny w zamian za opiekę. Jerzy Ż. trafił jednak do domu opieki społecznej.
Zdaniem Nawrockiego, nabycie przez niego kawalerki "dokonało się w pełni zgodnie z prawem". W internetowym programie Bogdana Rymanowskiego mówił, że kwestia pomocy udzielanej przez niego Jerzemu Ż. i nabycie mieszkania to oddzielne sprawy. Oświadczył, że w kwestii mieszkania nie ma sobie nic do zarzucenia.
Poseł PiS Przemysław Czarnek tłumaczył wtedy, że Jerzy Ż. wykupił od miasta na własność mieszkanie komunalne, w którym mieszkał, z bonifikatą, za 10 proc. wartości, za pieniądze, które pożyczył mu Nawrocki. Poseł PiS dodał, że w 2012 r. Nawrocki i jego żona zawarli z panem Jerzym umowę dotyczącą zobowiązania się do kupna mieszkania mężczyzny nie później niż do końca marca 2017 r. Jak dodał, w księgach wieczystych widnieje umowa sprzedaży mieszkania oraz akt notarialny z 6 marca 2017 roku, które potwierdzają, że Jerzy Ż. sprzedał Nawrockiemu i jego żonie mieszkanie za 120 tys. zł.