Do podpalenia wiaty śmietnikowej przy jednym z popularnych marketów przy ul. Opolskiej w Gdańsku doszło w połowie marca, tuż po godzinie 3 w nocy. W wyniku pożaru spaliły się m.in. klimatyzatory, palety, śmieci, a także ściana obiektu i drzwi. Straty oszacowano na blisko pół miliona złotych. O sprawie poinformowali w poniedziałek gdańscy policjanci.
Po przeanalizowaniu nagrania z kamer monitoringu i zgromadzeniu informacji kryminalni wytypowali sprawcę. Cztery dni po zdarzeniu zatrzymali 36-letniego mieszkańca Gdańska. W chwili zatrzymania mężczyzna kierował samochodem marki Ford, mimo że miał orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów.
Na jaw wyszło również, że zaraz po zdarzeniu mężczyzna miał powiadomić służby o pożarze, a następnie jakby nigdy nic, odejść z miejsca zdarzenia.
Zatrzymany jest już w areszcie
- Podczas przesłuchania okazało się, że 36-latek był również poszukiwany na podstawie nakazu wydanego 23 marca przez Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ. Miał do odbycia karę 8 miesięcy więzienia za kradzież z włamaniem. Zaraz po wykonaniu czynności trafił więc do aresztu - wyjaśniła młodszy aspirant Aleksandra Philipp, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku.
Dodała, że w najbliższym czasie mężczyzna odpowie także za podpalenie wiaty i kierowanie pojazdem mimo zakazu.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock