Do zbrodni doszło dokładnie siedem lat temu, 13 stycznia 2019 roku, podczas trwającego w Gdańsku finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ówczesny prezydent Gdańska, 53-letni Paweł Adamowicz, zwrócił się do zebranych na Targu Węglowym.
- Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję, bo na ulicach, placach Gdańska wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami. To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani, Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie. Dziękuję wam! - powiedział samorządowiec. To były jego ostatnie słowa wypowiedziane publicznie.
Chwilę później rozpoczęło się tradycyjne odliczanie przed "Światełkiem do nieba". Wtedy na scenę wbiegł, niepowstrzymywany przez nikogo, nieznany wówczas mężczyzna i zadał prezydentowi kilka ciosów nożem.
Zamachowiec wyrwał następnie mikrofon konferansjerowi i powiedział: "Halo! Halo! Nazywam się Stefan Wilmont, siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz".
Dzień po ataku Paweł Adamowicz zmarł
Prezydenta reanimowano na scenie. Później przewieziono karetką do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie przeprowadzono operację.
14 stycznia 2019 roku, po kilku godzinach od operacji, do dziennikarzy przed budynkiem szpitala wyszli lekarze i ogłosili, że "przegrali walkę o życie pana prezydenta".
Jak podała wówczas prokuratura, "bezpośrednią przyczyną śmierci był wstrząs krwotoczny współistniejący między innymi ze wstrząsem kardiogennym i niewydolnością wielonarządową będącymi następstwem krwotoku wewnętrznego z uszkodzonych narządów wewnętrznych, głównie z dwumiejscowego uszkodzenia ściany serca".
Po śmierci Adamowicza ówczesny prezydent RP Andrzej Duda podjął decyzję o żałobie narodowej, która trwała od 18 do 19 stycznia 2019 roku.
Pogrzeb Adamowicza odbył się 19 stycznia 2019 roku. Urna z prochami prezydenta Gdańska spoczęła w Bazylice Mariackiej w Gdańsku.
Zabójca został skazany na dożywocie
Sprawcą zamachu na prezydenta Gdańska był blisko 27-letni wówczas Stefan Wilmont, który miesiąc przed atakiem wyszedł z więzienia, gdzie odsiadywał karę pięciu i pół roku pozbawienia wolności za rozboje z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Mężczyzna wtargnął do czterech placówek bankowych. Zrabowane przez niego kwoty nie były wysokie: od 2,5 tys. do 6,8 tys. zł. Pieniądze te mężczyzna wydawał - jak sam mówił - "na taksówki, jedzenie i kasyno".
Po zatrzymaniu prokuratura postawiła mężczyźnie zarzuty, a sąd zadecydował o jego aresztowaniu.
W styczniu 2024 roku Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy wcześniejszy wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska i prawomocnie skazał Wilmonta na dożywocie. Sąd jednocześnie zmienił wcześniejsze nieprawomocne uzasadnienie wyroku i uznał, że Adamowicz nie był przypadkową ofiarą oskarżonego.
Uroczystości w Gdańsku
We wtorek, w siódmą rocznicę zamachu na prezydenta Gdańska, zaplanowano m.in. Dzień Patrona upamiętniający inicjatora powstania Uniwersyteckiego Liceum Ogólnokształcącego im. Pawła Adamowicza, symboliczne formowanie wielkiego serca ze zniczy ku pamięci prezydenta Gdańska, połączone z młodzieżową akcją "Nie chcemy hejtu", a także ogłoszenie laureata Nagrody im. Prezydenta Pawła Adamowicza przyznawanej osobom i organizacjom przeciwdziałającym nietolerancji, mowie nienawiści i naruszeniom praw człowieka.
Wieczorem o godzinie 19.00 przy płycie pamiątkowej między Katownią a Złotą Bramą zostaną złożone kwiaty. Z carillonu Ratusza Głównego Miasta zabrzmi utwór "The Sound of Silence". Następnie uczestnicy przejdą do Bazyliki Mariackiej, gdzie o godzinie 19.30 odbędzie się modlitwa międzywyznaniowa i złożenie kwiatów przy grobie Pawła Adamowicza.
Autorka/Autor: MAK/ tam
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Fakty TVN