Ewa Kopacz

Ewa Kopacz

Trzy kwadranse trwało spotkanie prezydenta Bronisława Komorowskiego i kandydatki PO-PSL na premiera Ewy Kopacz ws. nowego rządu. Jak poinformowała dyrektor prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek, prezydent spotka się ponownie z Kopacz w poniedziałek w południe i wtedy desygnuje ją na premiera. Rząd ma być powołany 22 września. - Nowy rząd będzie inny, bo premier jest inny - powiedziała Kopacz.

Szef klubu PO Rafał Grupiński ocenił, że Grzegorz Schetyna byłby dobrym kandydatem na ministra infrastruktury i rozwoju regionalnego w nowym rządzie Ewy Kopacz. Zapewnił też, że sam nie ubiega się o stanowisko ministra kultury i chce dalej pracować w Sejmie.

- Nie będę nikogo naśladować. Będę Ewą Kopacz - tak o sobie w roli premiera mówiła w środę marszałek sejmu. Zapowiedziała, że jej rząd zostanie zaprzysiężony w przyszłym tygodniu. Ogłosiła to, choć dymisja Donalda Tuska nie została jeszcze przyjęta przez prezydenta i Bronisław Komorowski nie powierzył jej jeszcze oficjalnie misji sformowania rządu. Kopacz tłumaczyła, że przyszłotygodniowy termin uwzględnia "wyjazdy pana prezydenta", jak również jego wolę, by gabinet "zaprzysiąc w możliwie szybkim terminie".

W poniedziałek przed godz. 22 zakończyło się spotkanie koalicji PO-PSL, poświęcone nowej sytuacji politycznej po wyborze Donalda Tuska na szefa RE. - Wspólnym kandydatem koalicji na premiera jest Ewa Kopacz - powiedział po spotkaniu wicepremier Janusz Piechociński. Szef PSL ujawnił też, że nie dojdzie do podziału Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, na czele którego stoi przyszła komisarz UE Elżbieta Bieńkowska.

Konstytucja nie przewidywała sytuacji, w której premier podaje rząd do dymisji w wyniku własnego awansu, a nie upadku rządu czy utraty większości - zauważył w magazynie "Świat" TVN24 Biznes i Świat prezydent Bronisław Komorowski. Wyjaśnił, że w związku z tym mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową i potwierdził, że poprze kandydatkę zgłoszoną przez koalicję rządzącą, czyli Ewę Kopacz. - Prezydent, który chciałby toczyć spór z większością parlamentu (…), byłby według mnie nieodpowiedzialny - dodał.

Jeżeli Donald Tusk porzuca sprawy polskie i wyjeżdża do Brukseli, to trzeba go rozliczyć - stwierdził w "Kropce nad i" Adam Hofman (PiS). Z takiego podsumowania kadencji zwolniony był były premier Jarosław Kaczyński, "bo nigdzie nie wyjechał". - Zły czy dobry podsumować - trzeba. Przeprosić, jak się zrobiło błędy - trzeba. Pochwalić się, jak zrobił coś dobrego - wyliczał Hofman.

Zarząd PO rekomenduje Ewę Kopacz jako następczynię Donalda Tuska, Bronisław Komorowski studzi jednak emocje i przypomina, że decyzja ta nie jest dla niego wiążąca. - To, co robi PO, od kilku dni przypomina mi taką "demokraturę", gdzie jest wódz partii, który namaszcza swojego następcę i wszyscy mają się podporządkować - skomentował w "Kropce nad i" te wydarzenia Ryszard Kalisz (Dom Wszystkich Polska). Andrzej Halicki (PO) przekonywał z kolei, że odejście Donalda Tuska może być traktowane jako nowe otwarcie.

Jest kandydatka na premiera, jest rekomendacja partii i... wiele znaków zapytania. Oliwy do ognia dodaje prezydent, który podkreśla swoją konstytucyjną rolę i mówi, że to on podejmie ostateczną  decyzję. Na czas szczytu NATO zawieszono broń, ale ostateczne starcie nieuchronnie nadchodzi.

Bronisław Komorowski przyjmie dymisję premiera i rządu pod koniec przyszłego tygodnia - poinformowała w czwartek Kancelaria Prezydenta. Zarząd PO rekomenduje Ewę Kopacz jako następczynię Donalda Tuska, jednak to do prezydenta należy desygnowanie nowego premiera. W poniedziałek Komorowski spotka się z szefem PSL Januszem Piechocińskim.

- Nie chcę być nieuprzejmy wobec dam, ale nie jest to ocena pozytywna - tak Jarosław Kaczyński posumował kandydatury Ewy Kopacz na premiera i Elżbiety Bieńkowskiej na unijnego komisarza. Dodał, że nie bierze w tym przypadku pod uwagę urody, tylko kwalifikacje.

Ewa Kopacz była jedyną kandydatką na stanowisko premiera omawianą na środowym zarządzie Platformy Obywatelskiej - stwierdził w rozmowie z TVN24 Cezary Grabarczyk, wicemarszałek Sejmu. Dodał, że jedyne różnice pomiędzy członkami zarządu dotyczyły "pewnych scenariuszy".