Wyroki sądowe w Polsce

Wyroki sądowe w Polsce

Ksiądz Maciej Ż. usłyszał wyrok sześciu lat więzienia za to, że działał w szajce, która okradła jedenaście plebanii. Odkryliśmy, że ten sam ksiądz już od 2007 roku był "suspendowany", czyli zawieszony w czynnościach kapłańskich w wyniku podejrzeń o kradzieże. Mimo to były biskup bydgoski Jan Tyrawa swoim dekretem powołał go na wikariusza w jednej z podległych sobie parafii. - Ta sprawa wyszła na jaw, gdy toczyło się kościelne dochodzenie związane z podejrzeniami o zaniedbania biskupa w przeciwdziałaniu wykorzystywaniu nieletnich przez księży diecezji - mówią tvn24.pl źródła kościelne.

Miałam wśród rozmówców takiego pana, który kierował rosyjskojęzyczną grupą przestępczą i wpadł na pomysł, że zabije wszystkich członków swojej grupy, żeby nie było żadnych świadków jego działalności, a następnie wyjedzie do Stanów Zjednoczonych - opowiada Monika Kotowska, kryminolożka, która w więzieniach rozmawiała ze skazanymi za udział w gangu.

Stanąłem za plecami "Czachy" i z odległości pół metra strzeliłem mu w plecy. Druga kulka poszła w potylicę. Na pamiątkę zabrałem sobie złoty zegarek i łańcuszek tego oszusta - pysznił się "Zwierzak" podczas pierwszego przesłuchania. O porachunkach w Nowym Dworze Mazowieckim pisze dla Magazynu TVN24 Helena Kowalik.

Pocisk, jak wykazała sekcja zwłok, zabił go od razu. Ciało 29-letniego mężczyzny zostało porzucone przed szpitalem wojskowym przy Szaserów w Warszawie. Okoliczności śmierci miał wyjaśnić nadkomisarz Maciej Banasiak z Komendy Stołecznej Policji. Zgodził się opowiedzieć nam o sprawie, która doprowadziła do rozbicia jednego z największych gangów, działających wówczas w stolicy i jej okolicach. 

Bogusław B., skazany przed laty w głośnej aferze Art-B, zniknął. Warszawski sąd w dwóch różnych sprawach wydał dwa nakazy jego tymczasowego aresztowania. Znanego aferzysty nie tropią jednak policjanci z elitarnych zespołów poszukiwań celowych, jego nazwiska nie ma nawet na dostępnej publicznie liście osób poszukiwanych przez polską policję - wynika z ustaleń tvn24.pl. Szukają go za to funkcjonariusze z komendy w podwarszawskim Piasecznie.

Kamil B., 25-letni strażak ochotnik, twierdził, że dobrze znał tę trasę i że zawsze w tym miejscu uważał. Jednak tego dnia znacznie przekroczył dozwoloną prędkość. Potrącił jadącą rowerami rodzinę: dwie dziewczynki oraz ich rodziców. Przeżył tylko ojciec. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga właśnie rozpatrzył apelacje w tej sprawie i zmienił wyrok sądu pierwszej instancji.

Rząd nie mógł zakazać zgromadzeń na podstawie rozporządzenia. Sąd Najwyższy zgadza się z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, uwzględnia jego kasację i uniewinnia dwóch mężczyzn ukaranych za udział w zgromadzeniu. Jest wyrok i stanowisko władzy, która dalej stoi przy swoim, choć sąd, eksperci i opozycja jasno podkreślają, że nie chodzi o zakaz, a raczej o sposób jego wprowadzenia. Materiał Michała Tracza.

Na ławie oskarżonych zasiadło siedmiu uczestników białostockiego marszu ONR sprzed pięciu lat. Na rok więzienia sąd skazał Jarosław R., który miał zainicjować skandowanie hasła: "A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści". Uznany za winnego został też Krzysztof S. Sąd skazał go na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Pozostali oskarżeni, w tym prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz, zostali uniewinni.  

Bezrobotna Karolina L. z Torunia siedziała w areszcie pięć miesięcy. Piłkarz Jan P. z Krakowa – jeden miesiąc. Oboje odpowiadali z tego samego paragrafu. Emerytki Zofii P. z Częstochowy sąd nie posadził ani na jeden dzień i na koniec uniewinnił, chociaż ona też wyszła z domu, będąc zakażona. W sądach powszechnych zapadają wyroki za łamanie zasad izolacji.