Fakty po Faktach

Fakty po Faktach

13 grudnia, data tragiczna dla Polaków, jest tak haniebnie wykorzystywana - stwierdził w "Faktach po Faktach" Andrzej Celiński (Partia Demokratyczna), komentując planowany na ten dzień przez PiS "Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów". - 13 grudnia jest ikoną łamania praw człowieka i praw obywatelskich. My do tego nawiązujemy. Te wybory zostały wypaczone i chcemy to przypomnieć - odpowiadał Witold Waszczykowski (PiS).

- Ta partia powinna zniknąć ze sceny, tyle zła wyrządziła - powiedział o PiS w "Faktach po Faktach" Stefan Niesiołowski (PO). Jak ocenił, demonstracje planowane przez PiS na 13 grudnia, to "podpalanie Polski" i "próba zmiany wyniku wyborów przy pomocy burd ulicznych". - Organizowanie demonstracji nie jest aż taką sensacyjną sprawą, raczej normą w demokracji - stwierdził Paweł Kowal (Polska Razem).

Lider SLD zaprzecza w "Faktach po Faktach", jakoby ze strony jego partii była jakaś "komitywa z PiS". - Nie było żadnej koalicji, wbrew temu, co niektóre media bez przerwy twierdziły. Nie było żadnej koalicji z PiS-em - powiedział Leszek Miller.

Tusk z niesłychaną sympatią wypowiadał się o Angeli Merkel, ale jako przewodniczący Rady Europejskiej może wejść w bezpośredni konflikt z Niemcami - stwierdził w "Faktach po Faktach" Aleksander Smolar, prezes Fundacji im. Stefana Batorego. Oświadczył jednak, że konfrontacja z dużymi państwami UE może sprawić, że Tusk znajdzie sprzymierzeńców wśród mniejszych członków UE.

Utrzymanie jedności UE w sprawie konfliktu na Ukrainie i relacji z Rosją, kompromis w sprawie pomysłów na rozruszanie unijnej gospodarki oraz zatrzymanie w Unii Wielkiej Brytanii - to główne wyzwania dla nowego szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. O celach, jakie stawia sobie i powinien stawiać Donald Tusk, w "Faktach po Faktach" porozmawia Grzegorz Kajdanowicz z prof. Aleksandrem Smolarem, prezesem zarządu Fundacji im. Stefana Batorego.

Wojciech G. postawił 33-metrowy krzyż, który widać z każdego miejsca w tym miasteczku (na Dominikanie - red.). Jak oni teraz muszą patrzeć na ten krzyż? - zastanawiał się w "Faktach po Faktach" adwokat Piotr Schramm. Z kolei Artur Sporniak z "Tygodnika Powszechnego" podkreślał, że gdyby nie media, sprawa molestowania małoletnich na Dominikanie przez polskich duchownych mogłaby nie wyjść na światło dzienne.

Prokuratorzy z Dominikany przyjechali do Polski. Spotkają się z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem w sprawie księdza Wojciecha G., podejrzanego m.in. o molestowanie nieletnich. Rozmowa ma dotyczyć współpracy w sprawach karnych. O sprawie duchownego Grzegorz Kajdanowicz porozmawia w "Faktach po Faktach" z gośćmi – mec. Piotrem Schrammem i Arturen Sporniakiem z "Tygodnika Powszechnego".

Siedem lat temu przed wyborami Jarosław Kaczyński grzmiał, że sfałszowano wyniki sondaży. Dziś z kolei informuje, że jego zdaniem to wyniki wyborów mijają się z prawdą, a argumentem jest właśnie sondaż. Jak to pogodzić, zapytany został w "Faktach po Faktach" Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego PiS.

- Cieszę się, że kandydaci którzy mnie poparli, mówili we własnym imieniu. Niedopuszczalne są negocjacje nad urną wyborcza i traktowanie wyborców jak worka z ziemniakami, który można przerzucać – powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz odnosząc się do przekazania poparcia przez Piotra Guziała (trzeciego w wyścigu po stołeczną prezydenturę) dla Jacka Sasina.

W "Faktach po Faktach" TVN24 Jacek Sasin, kandydat na prezydenta Warszawy przekonywał, że stolica potrzebuje energicznego włodarza. - Hanna Gronkiewicz-Waltz nie daje dziś szansy na dobre rządy w stolicy - stwierdził. Odniósł się też do problemów z przeliczaniem głosów po pierwszej turze.

- Niedobrze, że tak duża grupa ludzi uważa, że coś jest nie tak. To dowód stanu podgorączkowego - uważa Aleksander Kwaśniewski, który w "Faktach po Faktach" komentował wyniki najnowszego sondażu przeprowadzonego na zlecenie TVN24 przez Millward Brown. Wynika z niego, że jedna czwarta badanych uważa wyniki wyborów samorządowych za sfałszowane. Były prezydent podkreślał, że fałszerstwo takie możliwe nie jest. - Nie ma dzisiaj sił, które by umiały i potrafiły to zorganizować - tłumaczył.

- Fundamenty były właściwe, żadnych fałszowań nie było, dobre liczenie, pilnowanie, wszystko jak należy. Natomiast góra? Trzeba sprawdzić, bo różne przyrządy zawiodły - komentuje w "Faktach po Faktach" zamieszanie wokół wyników wyborów samorządowych Lech Wałęsa. "Górą" nazywa Państwową Komisję Wyborczą.

- Nie każdy polityk partii opozycyjnej jest gotów powiedzieć, że Polska to wczesna Białoruś, ale są tacy, którzy to mówią przy każdej okazji, mówiąc o wyborach - powiedział w "Faktach po Faktach" prof. Andrzej Rzepliński, prezes Trybunału Konstytucyjnego. Dodał, że Polska nie znajduje się w kryzysie, ale to politycy "anarchizują" państwo, bo "poczuli krew". Jego zdaniem posłowie, którzy wzywają do powtórzenia wyborów pod patronatem OBWE i UK są "niepoważni". - To był dobry moment, żeby zejść, a nie został wykorzystany - powiedział, odnosząc się do apeli Leszka Millera.

- Jeżeli w jakimś kraju głosy w wyborach nie są policzone przez tydzień, budzi to ogromny niepokój wśród obserwatorów - zauważył w "Faktach po Faktach" Paweł Kowal (Polska Razem). Jacek Protasiewicz zaapelował z kolei, by "nie tworzyć wrażenia, że Polska jest gdzieś pomiędzy Białorusią a Mozambikiem". Krzysztof Gawkowski (SLD) skrytykował natomiast postawę Bronisława Komorowskiego, który "stanął po stronie tego, że się nic nie stało".

- Błędem było na początku lat 90. oddanie systemu wyborczego w ręce wymiaru sprawiedliwości - stwierdził w "Faktach po Faktach" Jan Rokita. Określił Państwową Komisję Wyborczą mianem "synekury dla emerytowanych, zasłużonych sędziów". Jednocześnie podkreślił, że "wyborów nie należy oddawać politykom". - Uważam, że systemem wyborczym powinien zarządzać jednoosobowo (…) krajowy komisarz - wyjaśnił.

Należy ponownie przeprowadzić wybory samorządowe - uważa Leszek Miller. Szef SLD był gościem "Faktów po Faktach". - Błędy w przygotowywaniu kart wyborczych, niezwykle duża liczba głosów nieważnych, kompromitacja PKW, olbrzymia skala nieprawidłowości - wyliczał argumenty za nowymi wyborami. Z kolei Włodzimierz Cimoszewicz przekonywał, że ponowne wybory to "operacja nie do przeprowadzenia".