Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
W poniedziałek wieczorem 44-letni funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa zaatakował nożem swoją rodzinę w mieszkaniu w Ustce. W wyniku odniesionych ran zmarła czteroletnia dziewczynka. Pięć osób jest rannych, w tym napastnik - poinformował we wtorek rano oficer prasowy słupskiej policji podkom. Jakub Bagiński.
Jak przekazał, zgłoszenie o awanturze w jednym z mieszkań w nadmorskiej Ustce policjanci otrzymali w poniedziałek około godz. 21.30. Przybyli na miejsce policjanci obezwładnili agresywnego 44-latka, który ranił nożem pięcioro członków swojej rodziny oraz siebie. Mimo długiej reanimacji czteroletniej dziewczynki nie udało się uratować. Ranne osoby, w tym zatrzymany napastnik, zostały przewiezione do szpitali.
Nożownik z Ustki. Co wiemy
Napastnik to 44-letni Piotr K. Jest pirotechnikiem w stopniu majora. Pojechał z żoną i dwójką dzieci na ferie do teściów w Ustce. Jak ustalili dziennikarze tvn24.pl Grzegorz Łakomski i Robert Zieliński, mężczyzna ostatnio nie zajmował się bezpośrednio ochroną VIP-ów. Jego główna odpowiedzialność była obecnie związana z pionem pirotechniki, gdzie nadzorował pracę innych funkcjonariuszy. Wiadomo również, że był na misji w Afganistanie.
Jak przekazało MSWiA, funkcjonariusz służył w formacji od 23 lat.
Reporter Grzegorz Łakomski w rozmowie na antenie TVN24, mówił, że osoby, które znały 44-latka, określały go mianem "oazy spokoju". - Nie dostrzegli żadnych niepokojących sygnałów - mówił na antenie TVN24.
Do incydentu w Ustce odniósł się rzecznik prasowy SOP płk Bogusław Piórkowski, który poinformował, że zostanie wszczęta procedura mająca na celu wydalenie funkcjonariusza ze służby. - Musimy zgromadzić wszystkie dokumenty z policji i prokuratury, przeanalizować je i wtedy zostanie uruchomiona procedura, a mężczyzna wydalony ze służby, najprawdopodobniej dyscyplinarnie - wyjaśnił.
Dodał, że funkcjonariusz miał ważne badania okresowe, na które składają się także badania psychologiczne.
- Gdyby nie miał tych badań, bo na przykład nie zdążyłby ich wykonać lub o nich zapomniał, musiałby zostać zawieszony w służbie. W tym przypadku tak się nie stało, mężczyzna był w służbie czynnej - wytłumaczył Piórkowski, dodając, że do zdarzenia doszło w czasie, kiedy 44-latek wraz z rodziną był na urlopie wypoczynkowym.
- Badania psychologiczne funkcjonariusz przechodził w październiku 2025 roku - poinformował Tomasz Kułakowski z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Decyzją ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego całą sprawą - przebiegiem jego służby, a także jakością badań, które przeszedł mężczyzna, zajmie się w specjalnej kontroli Biuro Nadzoru Wewnętrznego.
Piórkowski ponadto podkreślił, że rodzina zatrzymanego funkcjonariusza otrzyma pomoc psychologiczną. Na takie wsparcie mogą też liczyć pozostali funkcjonariusze SOP.
- Przez komendanta została wszczęta odpowiednia procedura. Mamy tutaj zespół psychologów, który działa, z którego pomocy mogą skorzystać ci pracownicy naszej formacji, którzy tego potrzebują - powiedział płk Piórkowski.
W sprawie trwają czynności procesowe pod nadzorem prokuratora.
Autorka/Autor: ng/PKoz
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24