Szczury patoinfluencerki opanowały kamienicę w centrum miasta. Odłowiono już setki

Szczury w kamienicy w centrum Szczecina
Szczury w kamienicy w centrum Szczecina
Źródło: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie
W stropie, pod deskami, w mieszkaniach i częściach wspólnych od piwnicy po strych. Kamienicę w centrum Szczecina skolonizowały szczury, wyhodowane przez młodą influencerkę. Z mieszkania, które zajmowała, odłowiono ponad 300 gryzoni i wywieziono dwie tony odpadów. Setki kolejnych szczurów rozprzestrzeniły się jednak po budynku.
Kluczowe fakty:
  • - Nie wpuszczę tych k**ew - mówiła o przedstawicielach TOZ właścicielka zwierząt swoim fanom na TikToku. Musiała to jednak zrobić, gdy do drzwi zapukała policja, sanepid i miejscy urzędnicy.
  • Wolontariusze kilkukrotnie wyłapywali już szczury. Te jednak rozprzestrzeniły się po budynku, przegryzając się nawet do mieszkań sąsiadów.
  • Choć szczury nie są dzikie, a hodowlane, to sanepid i urząd miasta rozważają deratyzację. Zdaniem urzędników sytuacja zagraża zdrowiu mieszkańców.
  • Prokuratura sprawdzała, czy właścicielka gryzoni dopuściła się znęcania nad nimi. Uznano, że nie, bo nie chciała ich skrzywdzić. W konsekwencji influencerka może odzyskać setki zwierząt. Przedstawiciele TOZ protestują.

Z początkiem jesieni do szczecińskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami trafiło kilkanaście zgłoszeń dotyczących potencjalnego znęcania się nad szczurami hodowlanymi. Miało do tego dochodzić w jednym z mieszkań w centrum Szczecina.

Chodziło o zabytkową kamienicę, w której lokale należą do Szczecińskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego (STBS). Jedno z mieszkań zajmowała wraz ze swoim ojcem młoda kobieta, która postanowiła rozpocząć karierę na TikToku. To dzięki jej własnym filmikom w mediach społecznościowych sprawa wyszła na jaw.

Pseudohodowla, pokazywana przez młodą kobietę na filmikach, zaczęła się od zaledwie dwóch szczurów. Niedługo potem były ich już setki.

Szczury w kamienicy w centrum Szczecina
Szczury w kamienicy w centrum Szczecina
Źródło: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie

Osoby oglądające transmisje, zaniepokojone rosnącą liczbą gryzoni i warunkami, w jakich przebywały, zawiadomili o sprawie szczeciński TOZ. Na filmikach widać było między innymi potężny bałagan, a wręcz dewastację mieszkania, po którym biegały gryzonie. Wiele wskazywało na to, że zwierzęta nie mają odpowiedniej opieki, choć sama autorka nagrań twierdziła, że nic złego im się nie dzieje.

"Nie wpuszczę tych k**ew". Wpuściła, gdy przyjechała policja

We wrześniu przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami pojechali na miejsce, jednak w mieszkaniu nikogo nie było. Inspektorki zostawiły więc prośbę o kontakt. Niedługo potem tiktokerka podczas transmisji na żywo odgrażała się, że osoba, która zgłosiła sprawę do TOZ, "pożałuje". Jej profil obserwuje obecnie ponad 20 tysięcy osób, choć opublikowane tam treści zostały usunięte lub ukryte.

- Nie oddam szczurów. Możecie zapomnieć (...). Nie wpuszczę tych k**ew - mówiła młoda kobieta, odnosząc się do członków szczecińskiego TOZ. - Henia (szczura - red.) nigdy nie oddam, w życiu! Mojego Henia? Jak ktoś mi zabierze Henia (...), to wtedy Heniek się zapłacze (...). Wtedy wezmę psa i będę rozmnażała psy - słyszymy na nagraniu. Już wtedy gryzonie w mieszkaniu kobiety i jej ojca mnożyły się bez kontroli. Z zaledwie kilku zwierząt zrobiło się wkrótce kilkadziesiąt.

Pierwsza interwencja, podczas której przedstawicielom TOZ-u udało się wejść do mieszkania, miała miejsce w październiku.

- Weszliśmy do środka ze wszystkimi służbami świata. Byli przedstawiciele STBS, inspekcja sanitarna, policja, a także Centrum Usług Społecznych na wypadek, gdyby potrzebne było wsparcie pomocy społecznej. Mieszkanie było kompletnie zdewastowane. Wszędzie były śmieci, odchody, robaki. Ściany i podłogi były zniszczone - zrelacjonowała w rozmowie z TVN24+ Karolina Kulińska, prezeska szczecińskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Podczas kilku interwencji odłowiono około 300 szczurów
Podczas kilku interwencji odłowiono około 300 szczurów
Źródło: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie

Setki szczurów, dwie tony odpadów

Odłowienie szczurów domowych w takich warunkach okazało się bardzo trudne. Wolontariusze brodzili w odpadach, sięgających im nawet do kolan. Gryzonie kryły się w rozmaitych zakamarkach.

- Musieliśmy wejść tam ponownie w innym terminie wraz z firmą sprzątającą. W ciągu pierwszych dwóch dni udało nam się zabezpieczyć 128 szczurów. Znaleźliśmy sześć gniazd z 52 oseskami. Interwencję utrudniała jednak właścicielka szczurów wraz z ojcem. Na TikToku transmitowane były atakujące nas treści - podkreśliła Kulińska.

Należące do miasta mieszkanie było w tak opłakanym stanie, że na miejsce wezwano sanepid. Grzegorz Bućko, kierownik Oddział Higieny Komunalnej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie, przekazał nam, że podczas kontroli pracownicy tej instytucji natknęli się na zalegające worki z odzieżą, puszki i butelki, porozbijane szkło, zniszczone sprzęty AGD i RTV oraz inne przedmioty. A szczury - i ich odchody - były dosłownie wszędzie.

Podczas czyszczenia lokalu zebrano dwie tony odpadów.

"Pozostawiono w mieszkaniu specjalne klatki służące do odłowu gryzoni, które mogły skryć się w stropie mieszkania lub pod podłogą" - poinformował nas Grzegorz Bućko ze szczecińskiego sanepidu.

Mieszkanie jest obecnie opuszczone. Od październikowej interwencji przedstawiciele TOZ byli na miejscu wielokrotnie - ostatnio na początku stycznia. W odławianiu pomagała szczecińska wolontariuszka, autorka strony "Króliki i Gryzonie do adopcji- Szczecin i okolice", która od kilku miesięcy opiekuje się większością odłowionych szczurów.

Łącznie - jak powiedziała nam Karolina Kulińska - z kamienicy zabrano ponad 300 zwierząt. Ich liczba powoli zaczyna przerastać możliwości opieki wolontariuszy, którzy szukają dla gryzoni domów tymczasowych i stałych.

"Szczury wciąż przebywają w stropie"

Szczurza rodzina tak się rozrosła, że gryzonie, które uniknęły odłowienia, płodziły kolejne potomstwo. Ciąża u tych ssaków trwa niespełna miesiąc, a z każdego miotu może urodzić się nawet kilkanaście młodych. W efekcie, według szacunków TOZ, w kamienicy może żyć obecnie nawet kolejnych 300 szczurów, choć ta liczba szybko się zmienia. W poszukiwaniu pożywienia gryzonie zaczęły przedostawać się do innych części budynku. Przedarły się nawet do mieszkań sąsiadów. Potwierdzają to władze miasta.

Jak poinformowała nas Sylwia Cyza-Słomska z biura prasowego Urzędu Miasta Szczecin, w kamienicy znajduje się 21 lokali mieszkalnych i jeden użytkowy. Urzędniczka nie podała jednak, do ilu mieszkań przedostały się zwierzęta.

Pierwsza interwencja miała miejsce w październiku
Pierwsza interwencja miała miejsce w październiku
Źródło: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie

"Gryzonie wyrządziły wiele szkód, jednak uszkodzenia te nie mają wpływu na bezpieczeństwo konstrukcji budynku. Zaobserwowane uszkodzenia to dziury w ścianach, podłogach, ponadto szczury wciąż przebywają w stropie czy pod deskami, rozprzestrzeniły się również po częściach wspólnych kamienicy od piwnicy po adaptację strychu" - przekazała Sylwia Cyza-Słomska.

Przedstawicielka urzędu miasta poinformowała nas, że uszkodzenia w częściach wspólnych zostały naprawione przez firmę świadczącą usługi dla STBS.

Odłowienie wszystkich szczurów wydaje się już niemożliwe, choć na takim humanitarnym rozwiązaniu od początku zależało Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami. - To szczury hodowlane, dlatego traktujemy je jak każde inne zwierzęta domowe. Co do zasady wobec takich gryzoni nie ma możliwości przeprowadzenia deratyzacji. Jak zachoruje nam świnka morska, to zabieramy ją do weterynarza, a nie zabijamy - wyjaśniła Karolina Kulińska z TOZ.

Jednak wszystko wskazuje na to, że to właśnie deratyzacja - czyli zabicie szczurów przy użyciu środków chemicznych - będzie ostatecznie jedynym możliwym rozwiązaniem.

Z mieszkania wyniesiono dwie tony odpadów
Z mieszkania wyniesiono dwie tony odpadów
Źródło: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie

O rozważeniu deratyzacji Szczecińskie TBS powiadomiło sanepid. Jak wyjaśniła Sylwia Cyza-Słomska z urzędu miasta, pozwala na to ustawa o ochronie zwierząt, która dopuszcza możliwość zabijania osobników m.in. w celu "usunięcia poważnego zagrożenia sanitarnego ludzi" oraz bezpośrednio im zagrażających, "jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia".

"Zarządca budynku postanowił podjąć działania w zakresie pilnego i pełnego przeprowadzenia deratyzacji lokali oraz części wspólnych" - poinformował nas Grzegorz Bućko ze szczecińskiego sanepidu. Nie wiadomo jeszcze, kiedy zostanie podjęta decyzja w tej sprawie i kiedy przeprowadzona zostanie deratyzacja.

Prokuratura umorzyła dochodzenie. Obrońcy zwierząt poszli do sądu

Zdaniem obrońców praw zwierząt, patoinfluencerka, która dopuściła do niekontrolowanego rozrodu szczurów, powinna odpowiedzieć przed sądem.

- Z naszej perspektywy ewidentnie doszło do znęcania się nad szczurami. Mamy do czynienia z utrzymywaniem zwierząt w warunkach rażącego zaniedbania i niechlujstwa, bez zachowania ich dobrostanu. Zależy nam na tym, by ta osoba nie mogła już posiadać zwierząt, a taki zakaz może być orzeczony przez sąd - powiedziała nam prezeska szczecińskiego TOZ-u Karolina Kulińska. Zwróciła uwagę, że szczury najprawdopodobniej zjadały się nawzajem w związku z brakiem pożywienia.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa trafiło do Prokuratury Rejonowej Szczecin-Śródmieście, która jednak dość szybko umorzyła w tej sprawie dochodzenie.

Jak poinformowała w odpowiedzi na pytania TVN24+ prokurator Julia Szozda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, śledczy ustalili warunki lokalowe właścicielki zwierząt i przesłuchali świadków. Ustalili, że w mieszkaniu znajdowało się "co najmniej kilkadziesiąt zwierząt, nad którymi nie sprawowano profesjonalnej opieki z uwagi na ich ilość".

"Niemniej ustalono, że właścicielka zwierząt starała się opiekować szczurami w miarę swoich możliwości i posiadanej wiedzy. Nie podejmowała żadnych działań, których zamiarem byłaby chęć wyrządzenia krzywdy gryzoniom. Dlatego też postępowanie umorzono z uwagi na brak znamion czynu zabronionego" - zaznaczyła prokurator Szozda.

Umorzenie budzi sprzeciw obrońców praw zwierząt, którzy podkreślili, że prokuratura przyjrzała się sprawie po łebkach i nie powołała w tej sprawie żadnego biegłego. Reprezentująca szczeciński TOZ mecenas Sara Balcerowicz powiedziała TVN24+, że organizacja złożyła zażalenie na decyzję prokuratury.

- Z przykrością stwierdzam, że ktoś w prokuraturze nie odrobił lekcji. Z ugruntowanego orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że sama chęć wyrządzenia krzywdy jest zupełnie bez znaczenia dla stwierdzenia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami. To, czy ktoś dążył do zadania bólu i cierpienia, nie ma nic do rzeczy. Choćby z tego powodu decyzja prokuratury jest wadliwa - oceniła mecenas Balcerowicz.

Prokuratura stwierdziła, że nie doszło do znęcania się nad zwierzętami
Prokuratura stwierdziła, że nie doszło do znęcania się nad zwierzętami
Źródło: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie

Adwokatka zwróciła uwagę, że prawomocne umorzenie postępowania może doprowadzić do sytuacji, w której wszystkie odebrane szczury - będą musiały zostać oddane influencerce. A to może doprowadzić nie tylko do dalszego cierpienia szczurów, ale też do katastrofy epidemiologicznej.

- Postępowanie dowodowe prowadzone przez prokuraturę było bardzo okrojone i niepełne - oceniła mec. Sara Balcerowicz.

"Obecnie sprawa oczekuje w sądzie na rozpoznanie zażalenia" - przekazała prokurator Julia Szozda.

Formalnie użytkownikiem lokalu, w którym doszło do niekontrolowanego rozrodu szczurów, jest ojciec tiktokerki. Jak dowiedzieliśmy się w urzędzie miasta, mężczyzna posiada wyrok o wydanie lokalu. Miał przenieść się do mieszkania socjalnego, jednak odmówił on przyjęcia zaproponowanej oferty. W związku z tym "zostało wszczęte postępowanie egzekucyjne o przymusowe opróżnienie lokalu i przeniesienie do tymczasowego pomieszczenia zastępczego". Po wezwaniu komornika ma je wskazać Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych w Szczecinie.

Mężczyzna prawdopodobnie będzie musiał liczyć się z pokryciem kosztów koniecznych napraw, związanych z doprowadzeniem zdewastowanego mieszkania do stanu używalności.

Gryzonie można adoptować
Gryzonie można adoptować
Źródło: Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie

"Osobą odpowiedzialną za powstałe szkody w lokalu jak i za utrzymanie lokalu w należytym stanie sanitarno-technicznym jest użytkownik / najemca lokalu. Z racji niekontrolowanej hodowli szczurów, naprawa wszelkich uszkodzeń w lokalu jak i w częściach wspólnych będzie obciążała użytkownika tego lokalu. Prace te zostaną wykonane zastępczo przez Szczecińskie TBS" - poinformowała TVN24+ Sylwia Cyza-Słomska z biura prasowego Urzędu Miasta Szczecin.

Była już influencerka zamieszkała w innym lokalu socjalnym.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: