Nie zauważył pasażera, zamknął drzwi i ruszył, ciągnąc go po jezdni. Kierowca oskarżony

Szczecin. 70-latek potrącony przez autobus
Policja: Prowadzimy działania mające wyjaśnić okoliczności i przyczyny zdarzenia (wideo archiwalne)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Szczecińska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie kierowcy autobusu miejskiego. Przytrzasnął on rękę 70-letniemu pasażerowi i ciągnął go po jezdni. W czasie śledztwa kierowca przyznał się do winy i wyraził żal.

Do zdarzenia doszło 19 maja 2025 roku na przystanku autobusowym Ułanów Podolskich w Szczecinie. Kierowca autobusu miejskiego nie zauważył wysiadającego starszego mężczyzny, który poruszał się przy pomocy kuli ortopedycznej. Drzwi zamknęły się i pojazd ruszył, a pasażer upadł na jezdnię.

Jeden ze świadków zdarzenia zatrzymał autobus i wezwał policję oraz pogotowie. 70-latek trafił do szpitala z urazami głowy oraz ręki i nogi.

"Trwałe istotne zeszpecenie i zniekształcenia ciała"

1 października Prokuratura Rejonowa Szczecin-Prawobrzeże w Szczecinie poinformowała o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko kierowcy autobusu miejskiego podejrzanemu o spowodowanie wypadku drogowego, którego skutkiem były ciężkie obrażenia ciała pasażera autobusu.

W czasie śledztwa ustalono, że starszy mężczyzna, stojąc już na zewnątrz, trzymał się jeszcze ręką poręczy znajdującej się na drzwiach autobusu. W wyniku przytrzaśnięcia ręki był pociągnięty po jezdni, a następnie tylna prawa oś autobusu najechała na jego lewą nogę.

- W następstwie wypadku pasażer miał zmiażdżone lewe udo i połamane kości. Doznane urazy spowodowały u niego ciężką długotrwałą chorobę oraz trwałe istotne zeszpecenie i zniekształcenia ciała - przekazała Julia Szozda, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Zdaniem śledczych kierowca autobusu nie zachował należytej ostrożności podczas wymiany pasażerów.

49-letni Zbigniew M. przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia oraz wyraził żal z powodu zaistniałego zdarzenia. Za spowodowanie wypadku grozi mu kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do ośmiu lat.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: